Na HBO Max trafiła prawdziwa perełka! Oceniany na 88% miniserial już zyskuje popularność!
Mówi się, że dobre historie można opowiadać w nieskończoność. Nieoficjalnie powiedzenie to powstało chwilę po tym, jak ktoś w Hollywood przeczytał swoją pierwszą książkę, po czym wpadł na genialny pomysł, aby przenieść ją na kinowy ekran. Po czym po kilku latach wpadł ponownie na ten sam genialny pomysł i znów przeniósł tę samą książkę na ekran, ale tym razem w nieco inny sposób. Właśnie tak narodziły się filmowe (i serialowe) adaptacje książek, a Hollywood trafiło na nieusychające źródełko dochodów.
- Zobacz też: “Wednesday” – obsada 3. sezonu ogłoszona! Wśród nowych gwiazd – ulubienica Tima Burtona! A nawet dwie!
Na HBO Max właśnie trafił Władca much (błagam, nie mylcie go z rodzimymi Włatcami móch), czyli enta już adaptacja książki Williama Goldinga z 1954 roku pod tym samym tytułem.
Istnieje opcja, że nawet jeśli książki nie czytaliście, to oglądaliście oparty o nią film z 1963 roku. Albo oparty o nią film z 1990 roku. Jeśli nie, to już spieszę z krótkim zarysem fabuły. Władca much opowiada o grupie chłopców, którzy zostają uwięzieni na bezludnej wyspie. Aby uniknąć chaosu wpadają na pomysł, że fajnie byłoby ustalić pewne zasady. A tam gdzie zasady, tam i władza. A tam gdzie władza, tam lepiej nie widzieć brytyjskich dzieci, które cudem ocalały z katastrofy samolotu gdzieś na Pacyfiku.
Miniserial współtworzony przez BBC składa się z czterech godzinnych odcinków, a każdy z nich poświęcony jest innemu bohaterowi.
Jeśli będzie to wasza pierwsza styczność z tytułem, to może nawet i lepiej. Twórcy zarzekają się bowiem, że ich adaptacja jest najbliższa książkowemu oryginałowi, była nawet podobno tworzona we współpracy ze spadkobiercami jego autora.
Na ten moment w HBO Max dostępny jest 1 odcinek miniserialu. Kolejne będą pojawiać się co tydzień.
Źródło: HBO Max
Zobacz więcej:
(7937)

