Najgłośniejszy film początku roku i najbardziej wzruszająca historia, jaką widzieliśmy od dawna! Recenzujemy “Hamnet”
To najgłośniejszy film początku roku i najbardziej wzruszająca historia, jaką widzieliśmy od dawna. Jak wypada znakomicie oceniany “Hamnet”?
- ZOBACZ TEŻ: Fani czekali jak na zbawienie. Serial „Billy the Kid” powrócił! Gdzie obejrzeć nowy sezon?
Wszystkie recenzowane filmy oglądamy osobiście i przedpremierowo w kinach. Nasze opinie bazują na latach doświadczeń i są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Kinowa nowość w Polsce: film “Hamnet”. Warto obejrzeć? Recenzja
Film koncentruje się na Agnes (Jessie Buckley) i Willu (Paul Mescal), czyli młodej parze. Nie jest to jednak biografia dramatopisarza. Kluczową postacią jest jednak Agnes, która z czasem stanie się żoną Williama Shakespeare’a. To intymna opowieść o małżeństwie, macierzyństwie i o tym, jak doświadczenie śmierci syna – Hamneta – zmienia obraz ich świata.
Śmierć Hamneta jest punktem zwrotnym. Od tego momentu film przechodzi z opowieści o codzienności w dramat żałoby, w którym każde zdjęcie, każde słowo i każdy dźwięk pracują na rzecz jednego: uczucia, że coś zostało na zawsze rozbite.
Jessie Buckley jako Agnes jest po prostu fenomenalna. Nie gra „smutnej matki” – ona staje się kobietą, której świat nagle pęka na pół. Agnes to twarda, silna postać, lokalna uzdrowicielka, która nagle traci swoją moc i instynkt. Największe wrażenie robią sceny, w których Buckley milczy. Wystarczy jej spojrzenie czy urywany oddech przy łóżku umierającego syna, byśmy poczuli jej niewyobrażalny ból. To rola, którą czuje się pod skórą.
Paul Mescal dotrzymuje jej kroku jako Will. Gra mężczyznę wycofanego, który dusi w sobie emocje, bo nie potrafi ich inaczej nazwać. Mescal świetnie pokazuje frustrację artysty – kogoś, kto potrafi opisać cały świat, ale nie umie poradzić sobie z własną stratą. Dopiero gdy zaczyna pisać „Hamleta”, widać, że praca nad tekstem jest dla niego formą terapii i jedynym sposobem, by nie utonąć w rozpaczy.
Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: Uwielbiany western wrócił. Recenzujemy 2. sezon “Billy the Kid” – brakuje tylko jakości obrazu i dźwięku!
- ZOBACZ: Sąd, gdzie AI wydaje wyroki w 90 minut – recenzujemy kinową nowość “90 minut do wolności”!
- ZOBACZ: Czy “Powrót do Silent Hill” to aż tak nieudany film, jak wszyscy mówią? Oglądaliśmy i odpowiadamy!
- ZOBACZ: Recenzujemy “The Beauty” na Disney+! Mieszanka body-horroru z satyrą godna miana drugiej “Substancji?
- ZOBACZ: Najświeższy serial na Prime Video – wciąga od pierwszej minuty? Warto?
Na ekranie wspierają ich świetni aktorzy, m.in. Emily Watson i Joe Alwyn. Na szczególną uwagę zasługują jednak dzieci – filmowi Hamnet i Judith. Nie są to przesłodzone postacie z obrazka. Ich więź z naturą i dziecięce lęki nadają tej historii niemal magiczny, baśniowy klimat, ale bez wpadania w tanie efekty fantasy.
Reżyserka Chloé Zhao po raz kolejny udowadnia, że natura w jej filmach jest tak samo ważna jak ludzie. W Hamnecie las nie jest tylko ładnym tłem – to miejsce, w którym Agnes kocha, rodzi dzieci i przeżywa swoje największe dramaty. Z kolei zdjęcia Łukasza Żala wyglądają jak najpiękniejsze obrazy. Styl reżyserii jest tu bardzo spokojny. Zhao nie spieszy się; lubi długie ujęcia, które pozwalają nam po prostu pobyć z bohaterami. Dzięki temu nie tylko oglądamy historię, ale niemal czekamy razem z postaciami na to, co przyniesie los. Doskonale widać to w scenie, gdy chory Hamnet opowiada o swoich wizjach. Kamera nie ucieka, nie przyspiesza akcji – pozwala nam patrzeć na twarz chłopca i poczuć powagę tej chwili, wiedząc, że to jedno z jego ostatnich pożegnań ze światem.
W tym filmie dźwięk jest równie ważny jak obraz. Johnnie Burn (odpowiedzialny za udźwiękowienie) sprawił, że szum liści, kroki na trawie czy świst wiatru budują klimat niemal tak samo jak dialogi bohaterów. Najmocniej czuć to w scenie śmierci Hamneta. Wtedy wszystkie odgłosy świata nagle cichną – zostaje tylko urywany oddech chłopca, a po chwili przejmująca cisza. Tę atmosferę idealnie dopełnia muzyka Maxa Richtera. Nie jest ona przesadzona ani zbyt smutna – przypomina raczej delikatny cień, który towarzyszy bohaterom, ale nie narzuca nam emocji.
Hamnet to kino, obok którego trudno przejść obojętnie. Choć dla niektórych może wydać się zbyt smutny lub przytłaczający, to właśnie ta bezkompromisowa szczerość w pokazywaniu bólu sprawia, że tak mocno zapada w pamięć. Tu wszystko – od genialnej gry Buckley i Mescala, przez malarskie zdjęcia, aż po hipnotyzujący dźwięk – służy jednemu: pokazaniu, że żałoba to nie jest etap, który po prostu mija. Dlatego robi tak potężne wrażenie na każdym widzu.
Zobacz więcej:
- Jest zwiastun i data premiery filmu „DODA” na Prime Video! Wywoła skandal? Kiedy oglądać?
- EA Sports FC może wprowadzić PRZEŁOMOWY tryb. To byłby raj dla graczy!
- Pora na jeszcze jeden taniec. Kultowe Dirty Dancing powraca!
- Ted Lasso powraca na Apple TV! Znamy już datę premiery nowych odcinków!
- Na ten serial czekają fani legendarnego uniwersum. Już niedługo na SkyShowtime!


