Najdroższy HIT Apple TV+ trafi do kin. Widzowie porównują go do kultowego „Top Guna”
Już 27 czerwca na ekranach polskich kin zadebiutuje film „F1” – widowiskowa produkcja z Bradem Pittem w roli głównej, która aspiruje do miana jednego z największych wydarzeń filmowych roku. Kosztujący aż 300 milionów dolarów obraz to druga najdroższa produkcja w historii platform streamingowych. Przed jego premierą pojawiły się pierwsze recenzje, które porównują dzieło do spektakularnego sukcesu „Top Gun: Maverick”.
Film „F1” z Bradem Pittem – motoryzacyjny „Top Gun”, który może podbić kina i Apple TV+
Film „F1” opowiada historię legendarnego kierowcy Formuły 1, który – mimo zakończenia kariery – decyduje się wrócić na tor. Powód? Zespół, który znalazł się na krawędzi upadku, i młody, utalentowany zawodnik, który potrzebuje mentora. To klasyczna opowieść o drugiej szansie, sportowej ambicji i relacji mistrz–uczeń. Choć motyw wydaje się znajomy, reżyser Joseph Kosinski – twórca „Top Gun: Maverick” – nie zamierza powielać schematów bez pomysłu.
Podobieństwo do filmu z Tomem Cruise’em nie jest przypadkowe. „F1” to nie tylko opowieść o szybkich samochodach i rywalizacji. To również film o emocjach, odpowiedzialności, lojalności i przekraczaniu własnych granic.
Brad Pitt, jeden z najbardziej rozpoznawalnych aktorów współczesnego kina, wciela się tu w postać doświadczonego kierowcy, który musi odnaleźć się w świecie, gdzie dominują młodość, technologia i bezkompromisowa walka o zwycięstwo. Jego bohater to nie tylko sportowiec, ale też człowiek z przeszłością, który musi zmierzyć się z własnymi słabościami. Zdjęcia realizowano przy ścisłej współpracy z Formułą 1, co ma zapewnić autentyzm scen i emocje rodem z prawdziwego toru wyścigowego.
Czy „F1” zdominuje letnie kina?
Koszt produkcji „F1” wyniósł aż 300 milionów dolarów. To ogromna suma, zwłaszcza jak na film pierwotnie tworzony z myślą o platformie streamingowej. Więcej wydał jedynie Netflix przy realizacji „The Electric State” z Chrisem Prattem i Millie Bobby Brown – filmu, który mimo gigantycznego budżetu nie odniósł spektakularnego sukcesu.
Dla Apple TV+ to ambitna próba wejścia do ligi największych hollywoodzkich blockbusterów. Zanim jednak „F1” trafi na platformę, widzowie będą mogli zobaczyć go w kinach. To ruch, który może przynieść podwójną korzyść: z jednej strony – zwrócić część kosztów, z drugiej – zbudować prestiż i rozgłos potrzebny przy premierze VoD.
Wszystko wskazuje na to, że „F1” ma potencjał stać się jedną z największych filmowych atrakcji tego lata. Znakomita obsada, sprawdzony reżyser, ogromny budżet i realia jednego z najpopularniejszych sportów na świecie mogą przyciągnąć do kin tłumy. Apple TV+ ma szansę udowodnić, że potrafi tworzyć produkcje na miarę największych hollywoodzkich studiów.
Zobacz więcej:
- Szkalowany film trafił na Disney+! Odważysz się go obejrzeć?
- Z willi na osiedle. Nowy serial Netflix pokazuje brutalną stronę życia w Polsce
- DZIŚ mega premiera na Netflix. Drugi sezon HITU ze Schwarzeneggerem już jest!
- Polsat włącza klientom 18 kanałów ZA DARMO! Co nadają i jak je oglądać?
- Usunęli go z telewizji naziemnej, teraz mogą skasować. Kanał ma stracić koncesję!
