Choć odcinek pilotażowy nakręcony jest już od prawie pół roku, platforma Hulu naprawdę długo zwlekała z potwierdzeniem losu tego projektu. Teraz nareszcie dała mu zielone światło, dzięki czemu pierwszy jego sezon na pewno powstanie!
Zapewne nie po raz pierwszy i nie ostatni. Ta legendarna marka (nikt w sumie nie wie dlaczego, ale każdy wie, że legendarna) istnieje od 1989 roku i powraca na małe i duże ekrany raz po raz. Czasem jako film, czasem jako serial. Ostatnim tworem połączonym z uniwersum był kinowy Baywatch z 2017 roku, który zawierał w sobie Zaca Effrona i The Rocka. Produkcja Setha Gordona nie została jednak szczególnie ciepło (hehe) przyjęta przez publikę, a o marce dekadę temu słuch zaginął. Aż do teraz.
Główny bohater tego tekstu to twór naprawdę przedziwny. Choć scenariuszowo niejednokrotnie przekraczał on granice dobrego smaku i zwykłej ludzkiej logiki, to technicznie zrealizowany był on tak zręcznie, że podczas seansu nie był to najmniejszy problem w cieszeniu się z obcowania z nim. Teraz powróci po raz trzeci i prawdopodobnie ostatni!
Jakim cudem będzie on miał premierę tak szybko? A no takim, że oba sezony były kręcone niemal równolegle, a HBO Max zamówiło kontynuacje zanim jeszcze widownia zdążyła zobaczyć pilot pierwszej serii!
6. sezon hitu zdążył zebrać obsadę nie z tej ziemi. Jakby tego było, zmobilizował ją na tyle, że nowe odcinki będziemy mogli zobaczyć jeszcze w tym roku!
Przyznam się od razu, że główny bohater tego tekstu jest dla mnie najwybitniejszym filmem akcji w historii kina i przy okazji jedynym filmem sensacyjnym, któremu wystawiłem ocenę 9 na 10 gwiazdek i to z serduszkiem.