Home Strefa filmu Recenzje filmów kinowych i seriale Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw | RECENZJA | grzeszna, ale stylowa przyjemność
Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw | RECENZJA | grzeszna, ale stylowa przyjemność

Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw | RECENZJA | grzeszna, ale stylowa przyjemność

716
0

Jest coś pięknego w tym, że idzie się na spin-off serii, z którą po raz ostatni miało się styczność 15 lat temu, trochę powątpiewając czy to ma sens, a wychodzi się z absolutnym bananem na twarzy.

Zobacz zwiastun filmu

Hobbs i Shaw

Hobbs i Shaw z pozoru przedstawia przewidywalne wydarzenia, ale od samego początku robi to w całkowicie niekonwencjonalnym stylu. I nawet nie próbowałem się urokowi tej 135-minutowej, wysoko-oktanowej przejażdżki opierać. Reżyser David Leitch wykorzystał tutaj swój cały kunszt realizatorski wypracowany przy Johnie Wicku, Atomic Blonde czy drugim Deadpoolu, po czym zaaplikował go do konwencji “buddy movie”.

Błyskotliwość filmu jest równie przeszywająca, co montaż. Już na samym początku jesteśmy przywitani wizytówką reżysera, czyli kontrapunktem energicznej muzyki, lekkiego emocjonalnego oddalenia i wyrazistej akcji. To głównie zabawa dla czworga, Johnsona, Stathama ale i Vanessy Kirby wraz z Idrisem Elbą. Każdy z nich zdaje się fenomenalnie w swojej roli bawić. To samo tyczy się okazjonalnie pojawiającego się Ryana Reynoldsa.

Hobbs i Shaw

Fabuła jest tutaj drugorzędna. I bardzo zresztą dobrze. Moim zdaniem nadmierne jej wyeksponowanie w “Atomic Blonde” mocno pociągnęło tamten film Leitcha w dół. Tutaj góruje styl, a charyzma poszczególnych postaci, humor i nieustanne (nota bene – świetne) docinki dominują nad intrygą samą w sobie. Jest to konwencja, na którą można się wewnętrznie zgodzić lub nie. Osobiście nie odczuwałem żadnego tarcia w środku, akceptując triumf charakteryzacji nad niuansami scenariuszowymi. “Akcja jest postacią”, jak pisał nie Bruce Lee, ani Fryderyk Nietzsche, tylko F. Scott Fitzgerald, autor “Wielkiego Gatsby’ego”.

W kwestii konwencji zdaje się, że twórcy filmu doskonale wiedzieli, że serią nieustannych spięć na linii Hobbs (Johnson) i Shaw (Statham) nie zajadą daleko. I tutaj, jako element przełamujący i urozmaicający dynamikę między nimi wchodzi Vanessa Kirby. Aktorka, która głównie znana była do tej pory z teatru i serialu The Crown, ale i dowiodła, że gdy chce może być wyrazistą postacią w filmie akcji (Mission Impossible: Fallout). Tutaj idzie nawet o dwa kroki dalej, a jej udział dodaje spin-offowi “Szybkich i Wściekłych” ogromnego kolorytu. W każdej ze scen emanuje charyzmą i klasą, w bardzo naturalny i wiarygodny sposób.

Tempo “Hobbsa i Shawa” jest fenomenalne, a jedną karkołomną sekwencję szybko deklasuje kolejna. Jednakże w ostatnim, półgodzinnym segmencie z filmu nieco ulatuje powietrze. Na szczęście nie aż na tyle, abym czuł się z jego końcem pogrążony i zawiedziony. Sam finał fortunnie powraca na najwyższych obrotach. Osobiście jednak nie obraziłbym się gdyby zapadły w sali montażowej nieco inne decyzje jeśli chodzi o ostatni akt.

Mimo wszystko Hobbs & Shaw to jeden z najlepszych akcyjniaków od czasu Mission Impossible: Fallout. Kończąc już, mam prośbę do całego Hollywood – dawajcie 200 milionów dolarów ludziom takim, jak David Leitch częściej.

Hobbs i Shaw


ZOBACZ TAKŻE: Truposze nie umierają | RECENZJA | … ale nawet bawią


Ocena filmu – 5/6

(716)

Jakub Krawczyński Gram od 1991, kocham moje hobby więc mam wszystkie konsole. Niemniej fascynuje mnie świat filmu, technologii i popkultury ogólnie, a poza dobrym kinem samym w sobie, doceniam także świetną jakość obrazu - tak w grach, jak i filmach.
REKLAMA: Automatyczne przekierowanie nastąpi za 20 sekund Przejdź do HDTVPolska teraz »