Perfekcyjny filmowy wybór na weekend. Netflix ma coś ekstra! “Babcie” – recenzja
Takie filmy są idealne na luźne popołudnia – dobrze spędzony czas, mnóstwo frajdy i dobrej energii. Netflix przygotował coś naprawdę ekstra. Recenzujemy nowość o tytule “Babcie”.
Najnowszy film “Babcie” na Netflix – nasza recenzja!
Film “Babcie” zabiera nas w podróż na Staten Island, do świata Joe Scaravelli (w tej roli Vince Vaughn), który po odejściu matki, zamiast pogrążyć się w smutku, postanawia uczcić jej pamięć w niezwykły sposób. Otwiera restaurację o prostej, a jednocześnie głębokiej nazwie Enoteca Maria. Idea jest genialna: zatrudnia jedynie starsze kobiety, tytułowe „nonnas” (“babcie”), które dzielą się swoimi rodzinnymi przepisami i gotują z sercem, jak dla najbliższych.
Obsada to prawdziwa niespodzianka. Zobaczyć razem na ekranie takie legendy jak Lorraine Bracco (jako Roberta), Susan Sarandon (jako Gia), Brenda Vaccaro (jako Antonella) i Talia Shire (jako Teresa) to czysta przyjemność. Ich chemia na ekranie jest niesamowita, a każda z nich wnosi do swojej postaci coś wyjątkowego. Film, choć oparty na faktach, bo prawdziwa Enoteca Maria istnieje, skupia się na włoskich babciach, co dla nas jest pewnym uproszczeniem, ale nie umniejsza uroku opowieści. W filmie poznajemy też przyjaciół Joego – Bruna (Joe Manganiello) i jego żonę Stellę (Drea de Matteo), a także jego dawną licealną miłość, Olivię (Linda Cardellini), co dodaje fabule szczyptę romansu.
Gdy oglądaliśmy „Babcie”, od razu poczuliśmy ciepło bijące z ekranu. To nie tylko zasługa scen kulinarnych, gdzie kamera z miłością śledzi proces przygotowywania potraw, ale także relacji między bohaterami. To naprawdę czarująca komedia, prosta, ale niezwykle satysfakcjonująca. Idealnie nadaje się na leniwe popołudnie. Przypomina nam filmy, które kiedyś oglądało się w kółko na kanałach kablówki – taka produkcja, do której z przyjemnością się wraca. Film w piękny sposób zgłębia relację matka-syn, rzadko pokazywaną z taką głębią. Daje to czterem znakomitym aktorkom szansę na prawdziwe rozwinięcie skrzydeł. To dla nas ważne, że starsze aktorki dostają role, które są dalekie od protekcjonalizmu i naiwności. Ich postacie są pełne życia, wiarygodne i autentyczne. Ponowne zobaczenie Bracco, Sarandon, Vaccaro i Shire razem na ekranie to prawdziwy prezent dla kinomaniaków.
Film, pomimo tych kulinarnych uniesień, pozostaje przyziemny i skoncentrowany, wierny rzeczywistości, co sprawia, że łatwo jest kibicować bohaterom. Brak zbędnych wątków i konfliktów sprawia, że film jest bezpośrednio szczery i przyjemny w odbiorze. Ma też satysfakcjonujący sentyment, przypominając nam, że można się uzdrowić przez powrót do korzeni i więzi z innymi. Vince Vaughn wnosi do roli Joego ujmującą szczerość, a reżyser Stephen Chbosky zręcznie balansuje między humorem a wzruszeniem. Jednak, musimy przyznać, że „Babcie” mają też swoje gorsze momenty… Film jest pełen klisz dotyczących włoskich restauracji i niestety, mocno opiera się na stereotypach, które znamy z innych produkcji. Chociaż te stereotypy bywają urocze, to czasem czujemy, że są trochę mdłe i przesłodzone. Sposób, w jaki film przedstawia wyzwania związane z prowadzeniem restauracji, jest daleki od realizmu, szczególnie jeśli porównamy go do seriali takich jak „The Bear”. Momentami czujemy, że film bardziej skupia się na nostalgii niż na dynamicznej akcji.
Tytułowe postacie, choć świetnie zagrane, często sprowadzają się do archetypów. Chcielibyśmy, żeby miały więcej głębi, żeby były bardziej skomplikowane. Niektóre kuchenne utarczki bywają męczące, a brak szczegółów dotyczących samego gotowania może rozczarować koneserów kuchni. Fabuła filmu nie odbiega znacząco od typowych historii o „underdogu, który otwiera biznes i odnosi sukces pomimo przeciwności”. Wątek romantyczny wydaje się trochę dodany na siłę, a dialogi Vince’a Vaughna momentami są po prostu frazesami. Scenariusz Liz Maccie, choć próbuje zintegrować różne wątki, robi to czasem w sposób sztuczny. Film nie zagłębia się w kulturowe ani historyczne znaczenie jedzenia, co jest trochę niewykorzystaną szansą.
Ale film „Babcie” to tytuł, który zdecydowanie polecamy. To urocza, ciepła i wzruszająca opowieść o rodzinie, tradycji i sile wspólnoty. Celebruje starsze kobiety i ich niezastąpioną rolę w przekazywaniu dziedzictwa. Film idealnie nadaje się na wieczór, gdy szukamy czegoś lekkiego, ale jednocześnie niosącego pozytywne przesłanie.
Film można obejrzeć na Netflix.
Zobacz więcej:
- Idealny film na weekend już DZIŚ na Ciebie czeka! Znajdziesz go na SkyShowtime
- Nowy kryminał Apple TV+ wygląda rewelacyjnie! Mamy zwiastun! Kiedy premiera?
- Szukasz idealnego filmu na wieczór? Mamy 4 propozycje od Prime Video!
- O tym powinno być GŁOŚNO. Recenzujemy serial “Lepsza siostra” na Prime Video! Must watch?
- Potężny debiut na platformie Disney+! Ten film ogląda teraz każdy



