“Morderca szyty na miarę” potrafi wstrząsnąć i zaskoczyć! Oceniamy nowy, mocny dokument HBO Max
Najnowszy dokument HBO “Morderca szyty na miarę” potrafi wstrząsnąć i zaskoczyć. Ale czy rzeczywiście jest tak dobry?
Wszystkie recenzowane filmy i seriale oglądamy na najnowszym telewizorze OLED z Dolby Vision / HDR10+ oraz w systemie audio Dolby Atmos. Dzięki temu widzimy każdy detal obrazu i wychwytujemy nawet drobne niedociągnięcia – tak, jak chciał tego reżyser. Nasze opinie są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Serial “Morderca szyty na miarę” jest dostępny na HBO Max w jakości 4K i z obsługą dźwięku przestrzennego 5.1.
Serial dokumentalny “Morderca szyty na miarę” na HBO Max – recenzujemy nowość!
Kiedy w 1999 roku z mętnych wód Wisły wyłowiono fragmenty ludzkiej skóry, Kraków i cała Polska zamarły w przerażeniu. Sprawa „polskiego Hannibala Lectera” przez dekady karmiła wyobraźnię opinii publicznej, stając się synonimem makabry, której nie powstydziliby się scenarzyści najmroczniejszych thrillerów. Dziś, dzięki nowemu serialowi dokumentalnemu HBO Original pt. „Morderca szyty na miarę”, mamy okazję przyjrzeć się tej historii z perspektywy, która dotychczas była spychana na margines – perspektywy człowieka, którego system postanowił dopasować do roli potwora.
Trzyodcinkowa seria, stworzona przez Rafała Skalskiego, Martę Fujak i Tomasza Karpińskiego, nie jest jedynie kolejnym „true crime” żerującym na taniej sensacji. To rzetelna, choć bolesna analiza śledztwa dotyczącego zabójstwa 23-letniej Katarzyny Zowady. Dokument od samego początku prowadzi nas przez labirynt błędnych tropów, które po latach doprowadziły do skazania Roberta Janczewskiego na dożywotnie więzienie, by ostatecznie zakończyć się jego uniewinnieniem przez Sąd Apelacyjny w 2024 roku.
To, co od razu rzuca nam się w oczy podczas seansu, to niezwykle wysoki poziom realizacji. Twórcy zdecydowali się na odważny krok, wprowadzając fabularyzowane fragmenty rekonstruujące wydarzenia. Zazwyczaj takie zabiegi w dokumentach bywają kiczowate, jednak tutaj budują gęsty, wręcz duszny klimat krakowskiego Kazimierza lat 90. Bywają jednak momenty, gdy wkrada się delikatny czarny humor, który rozładowuje co prawda atmosferę, ale powoduje, że wypada się rytmu oglądania tak mrocznej i poważnej historii.
Jednym z najbardziej fascynujących momentów jest jednak chwila, w której twórcy burzą „czwartą ścianę”. Oglądamy kulisy nagrywania tych scen, a na planie pojawia się sam Robert Janczewski. Widok głównego podejrzanego, który przechadza się po filmowej scenografii imitującej jego własne życie i komentuje autentyczność rekwizytów czy ustawienia budynków, jest doświadczeniem wręcz surrealistycznym. Uważamy jednak, że to genialny zabieg, który zmusza nas do refleksji nad tym, jak łatwo rzeczywistość staje się tworzywem dla narracji – czy to filmowej, czy prokuratorskiej. Ślepo wierzymy w pokazywane na ekranach rzeczy i nie inaczej było tym razem, gdy oglądaliśmy skrzętnie budowaną narrację prowadzącą do skazania Roberta.
Ogromną siłą serialu jest ogrom wykorzystanych materiałów archiwalnych. Oglądamy stare wydania programów informacyjnych oraz nagłówki z gazet, które przed laty kreowały wizerunek Janczewskiego jako genialnego psychopaty. Przed kamerą stają dziennikarze śledczy – ci, którzy relacjonowali sprawę na gorąco, i ci, którzy po latach zaczęli dostrzegać w niej luki. To często te same osoby, więc odczuwamy, że w jakimś stopniu chcieli oni zrehabilitować się za wcześniejsze uchybienia, nawet jeśli wynikały one z prostej wiary w słowa przedstawicieli organów ścigania. Poruszające potrafią być wypowiedzi ojca Roberta, ale dostarcza on też zaskakujących informacji na temat ich rodziny oraz samego syna. Nie brakuje także obszernych wypowiedzi adwokata broniącego przez te wszystkie lata Roberta. Ten ostatni z gigantyczna precyzją punktuje manipulacje organów ścigania. Widzimy, jak pod presją społeczną i medialną „szyto” profil mordercy, ignorując fakty, które nie pasowały do założonej z góry tezy.
W dokumencie dostrzegamy szereg mocnych cech, które czynią go pozycją obowiązkową, choć nie pozbawioną wad. Niewątpliwą zaletą produkcji jest jej dojrzałość narracyjna – twórcy unikają taniej sensacji i czarno-białych podziałów, rezygnując z przedstawiania Roberta Janczewskiego jako krystalicznej ofiary czy bezdusznego potwora. Zamiast tego skupiają się na pokazaniu, jak łatwo specyficzny styl życia i bycie “osobliwym samotnikiem” może stać się dla systemu wystarczającą poszlaką.
Ogromną siłą serii jest także innowacyjna forma, w której autentyczne materiały archiwalne i poruszające wypowiedzi bliskich mieszają się z odważnymi scenami fabularyzowanymi. Wielka szkoda, że twórcom nie udało się namówić do wystąpienia przed kamerą głównego prokuratora oraz policjanta prowadzącego śledztwo. Największą wadą i zarazem najbardziej przytłaczającym aspektem serialu jest brak ostatecznego rozwiązania. Choć dokument rzuca światło na manipulacje i błędy śledczych, a finalnie niemalże celebruje uniewinnienie Roberta, to seans kończymy świadomi, że po blisko trzech dekadach prawdziwy sprawca makabrycznej zbrodni pozostaje nieuchwytny.
Zobacz więcej:
- TVN zaprezentował wiosenną ramówkę! Które programy zostają, co nowego? Będzie się działo
- Daphne z netflixowego “Scooby-Doo” obsadzona! Czy to takiego wyboru chcieli fani?
- Tłumy ściągają na ten film do kina. Niespodziewany hit podbija serca Polaków!
- Perfekcja – nowy hit HBO Max się rozkręca! Piąty odcinek dostał ocenę 9,8/10!
- Kultowy film sci-fi wszedł na Netflix i PODBIJA Polskę! Jest na obowiązkowej liście wielu!




