IMAX zmienia odbiór filmu: recenzja “Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki”!
Nareszcie mieliśmy okazję obejrzeć najnowszy film Marvela „Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki” w kinie IMAX. Produkcja nie tylko odświeża klasyczną, choć dla młodszych widzów nieodkrytą opowieść, to przenosi ją w retrofuturystyczny świat inspirowany latami 60., dla niektórych zgredów może być świetną propozycją.
Jak powstała poniższa recenzja? Film dostępny jest także w wersji IMAX, która oferuje znacznie większy ekran, mocniejszy dźwięk i obraz w wyższej rozdzielczości. Dzięki temu sceny akcji i efekty specjalne robią jeszcze większe wrażenie – zwłaszcza w przypadku superbohaterskiego widowiska, jakim jest „Fantastyczna Czwórka”. Jeśli masz okazję, seans w IMAX to zdecydowanie najlepszy sposób, by w pełni zanurzyć się w tym uniwersum.
Film Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki – nasza recenzja! Warto obejrzeć w kinie?
Historia skupia się na początkach supermocy kultowej czwórki, która po kosmicznym wypadku staje przed koniecznością obrony Ziemi przed wszechpotężnym Galactusem i jego heroldem Silver Surferem. W obsadzie błyszczą znani i popularni w ostatnim czasie aktorzy, którzy dodają głębi i autentyczności bohaterom. Pedro Pascal wciela się w Reeda Richardsa, znanego jako Mister Fantastic, którego naukowe i przywódcze cechy są dobrze zarysowane. Podkreślone zostało, że może być geniuszem, ale z właściwym podejściem i empatyczną duszą. Vanessa Kirby jako Sue Storm sprawdza się doskonale, zaś Ebon Moss-Bachrach występuje jako Ben Grimm, czyli The Thing, wnosząc do filmu ciepłą energię i humor, które potęguje Joseph Quinn dzięki postaci Johnny’ego Storma. Dzięki niemu jest tu też więcej nieprzewidywalności, pozytywnego chaosu i niespodzianek. Ralph Ineson jako Galactus i Julia Garner jako Silver Surfer to nie lada zaskoczenie – chyba nikt nie przewidywał, że te postacie wypadną tak dobrze.
Fabuła, choć osadzona w znanym schemacie superbohaterskiej genezy, zyskuje dzięki bardziej osobistemu podejściu. Twórcy zadbali, by pokazać nie tylko widowiskowe bitwy i spektakularne efekty, ale także emocjonalne zmagania bohaterów – ich wątpliwości, lęki oraz próby radzenia sobie z nową rzeczywistością. Konflikt z Galactusem i jego motywacje są na tyle sugestywne, że podtrzymują uwagę, napędzając dynamiczną akcję, choć niepozbawioną momentów przewidywalnych. Jednak to właśnie te chwile refleksji i relacje między postaciami budują silną narracyjną podstawę.
Co do wersji IMAX, to doświadczenie z seansu w tym formacie zdecydowanie podnosi rangę filmu. Rozszerzony format obrazu wypełnia duży ekran od podłogi po sufit, eliminując tradycyjne czarne pasy i pozwalając na pełne zanurzenie się w każdą scenę. Szczególnie sekwencje kosmiczne – takie jak pojawienie się monumentalnego Galactusa czy podróże Fantastycznej Czwórki – zyskują nową głębię wizualną i emocjonalną. To, co na standardowym ekranie może wydawać się tylko widowiskowe, tutaj staje się wręcz spektakularne, a dzięki wyraźniejszym detalom i lepiej słyszalnym efektom dźwiękowym, skala tego filmu jest o wiele, wiele większa. Nie można też pominąć faktu, że reżyser Matt Shakman wraz z zespołem twórczym projektował film od podstaw pod kątem IMAX. Każda scena, zaczynając od kompozycji kadru, przez rozmieszczenie postaci i efekty specjalne, została pomyślana tak, aby w pełni wykorzystać ogromny ekran i kinową przestrzeń dźwiękową. Reżyser wyraźnie podkreślał w wywiadach, że nawet subtelne ujęcia, jak domowe rozmowy czy naukowe eksperymenty zespołu, zyskują zupełnie inną przestrzenność i dramaturgię na tym ekranie.
Wersja IMAX uwypukla również kunszt realizatorski – detale kostiumów, stylizacje z lat 60. i barwy nabierają wyrazistości, która w tradycyjnych formatach mogłaby pozostać podczas seansu niezauważona. Gesty aktorów, ich mimika i dynamika relacji są lepiej widoczne, a o tym zbyt często się nie wspomina, prawda? To właśnie w tej wersji widać, jak starannie dobrano obsadę i jak wiele wnosi ona do klimatu filmu. IMAX staje się tutaj naturalnym wyborem dla każdego, kto oczekuje pełniejszego, bardziej dynamicznego przeżycia i chce zanurzyć się w ten świat na największym możliwym ekranie. Różnice robi także udźwiękowienie – każda scena wydaje się pełniejsza i mocniejsza, dzięki czemu nie tracimy uwagi podczas oglądania filmu. Te najbardziej monumentalne sceny mogą sprawić, że na chwilę zapomnimy że jesteśmy w kinie, a to nie zdarza się tak regularnie.
To wszystko nie znaczy jednak, że nowy film Marvela jest wolny od mankamentów. Można zauważyć, że pewne wątki poboczne pozostają niedopracowane, a dialogi momentami brzmią bardzo schematycznie. Humor dodający lekkości bywa, oczywiście, przewidywalny, ale niestety także czasami jest nietrafiony. Na przestrzeni całego seansu da się wyczuć, że równowaga między intensywnymi scenami akcji a spokojniejszymi momentami rozwoju bohaterów nie zawsze jest idealna, zdarzają się chwile, gdy narracja spowalnia, co może lekko nużyć, szczególnie jeśli przywykliście do niezwykle dynamicznych filmów (superbohaterskich) w ostatnim czasie.
Mimo tych niedociągnięć, „Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki” pozostaje solidnym i niezwykle miłym w odbiorze otwarciem nowej serii, które przede wszystkim docenią fani gatunku i osoby zainteresowane odświeżonym, bardziej ludzkim podejściem do superbohaterów. Znaczące tutaj są efekty wizualne i obecność znakomitej obsady, a wersja IMAX potęguje odbiór tych elementów, czyniąc seans naprawdę wyjątkowym doświadczeniem. Jeśli możecie zobaczyć film w tym formacie, to zróbcie to w pierwszej kolejności.
Zobacz więcej:
- Wreszcie prawdziwa piłkarska symulacja? Ujawniono realistyczny gameplay w EA Sports FC 26!
- Limitowane produkty PlayStation 30th Anniversary w kolejnym polskim sklepie! Wyjątkowa konsola i kontroler
- Kolejna gra, w którą zagrasz na PS5 Pro w jakości 8K! Pure Pool Pro oferuje coś więcej
- Gra z ocenami na poziomie 96% od dziś w Xbox Game Pass! O czym jest Abiotic Factor?
- Fantastyczne wieści o GTA 6 na konsolach! Wreszcie konkret po miesiącach ciszy




