Home News Filmy i seriale David Fincher i Netflix na zawsze razem? No nie do końca…
David Fincher i Netflix na zawsze razem? No nie do końca…

David Fincher i Netflix na zawsze razem? No nie do końca…

39
0

Już wkrótce na ekrany kin (w tym tych IMAXowych) i naszych telewizorów trafią Dalsze perypetie Cliffa Bootha, czyli bezpośredni sequel Pewnego razu… w Hollywood Quentina Tarantino, w którym tym razem na stołku reżyserskim zasiądzie nie naczelny wielbiciel stóp, a właśnie David Fincher. A co potem?

kadr z filmu "Zabójca"
kadr z filmu “Zabójca”

Otóż… nic. Kompletnie nic. Kontrakt Davida Finchera z Netflixem bowiem wygasa wraz z końcem 2026 roku i nic nie wskazuje na to, aby chciał go on przedłużyć. 

Z dobrych wieści – oznacza to, że Fincher przestanie już być uwiązany klauzulą, zabraniającą mu tworzyć filmy kinowe dla innych hollywoodzkich studiów. Jest to o tyle dobra informacja, że ostatni film Finchera w kinie mogliśmy obejrzeć w 2014 roku, czyli aż 12 lat temu! A tytuł jego – Zaginiona dziewczyna. Od tamtego czasu wiązała go umowa na wyłączność ze streamingowym gigantem, która (paradoksalnie) zakończy się łączoną premierą stremingowo-kinową. A co Fincher stworzył od tamtego czasu?

kadr z filmu "Mank"
kadr z filmu “Mank”

Współpraca z Netflixem rozpoczęła się od współtworzenia serialu House of Cards w 2013 roku oraz stworzenia 2 sezonów świetnie ocenianego serialu kryminalnego pt. Mindhunter, który na serię trzecią czeka czeka… i zapewne już nigdy się jej nie doczeka.

W 2020 roku legenda kina zaprezentowała światu Manka, czyli filmowy rewers legendarnego Obywatela Kane’a na podstawie scenariusza autorstwa jego własnego ojca. Film został nagrodzony dwoma Oscarami. Następnie przyszła pora na współpracę producencką przy serialowej antologii science fiction pt. Miłość, śmierć i roboty (a także wyreżyserowanie dwóch odcinków z dość odmiennymi efektami końcowymi) oraz kolejny film pełnometrażowy w gwiazdorskiej obsadzie znany też jako Zabójca z Michaelem Fassbenderem z 2023 roku. Teraz Fincher przeniesie na ekran scenariusz autorstwa Quentina Tarantino tworząc tym samym kontynuację jego hitu i… tyle. Pożegna się grzecznie z Netflixem i powróci do świata klasycznego kina i poszukiwań nowych projektów. Chyba najwyższa pora.

Źródło: bloomberg 

 

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Zobacz więcej:

(39)

0 0 głos
Article Rating
Paweł Maksimczyk Filmoznawca, największy fan "Martwego zła" i "Scotta Pilgrima". Za każdym razem, kiedy pisze o sobie w trzeciej osobie, gdzieś na świecie materializuje się pegaz. Od lat łączy go love-hate relationship z Bradleyem Cooperem. W wolnych chwilach (czyli kiedy akurat nie ogląda filmów)... ogląda seriale, gra w gry i zaczytuje się w komiksach DC. Wielbiciel kina grozy i horroru w każdej formie. Owszem, "Obecność" jest straszna, ale widzieliście kiedyś z bliska borsuka amerykańskiego?
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chcielibyśmy poznać twoje zdanie na ten tematx
()
x