Sąd, gdzie AI wydaje wyroki w 90 minut – recenzujemy kinową nowość “90 minut do wolności”!
Sąd, gdzie AI wydaje wyroki w 90 minut – czy to nasza przyszłość? Recenzujemy nowy film sci-fi Chrisem Prattem “90 minut do wolności”.
Wszystkie recenzowane filmy oglądamy osobiście i przedpremierowo w kinach. Nasze opinie bazują na latach doświadczeń i są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Film “90 minut do wolności” w polskich kinach. Warto wybrać to sci-fi akcji na seans?
Pomimo wielu sukcesów, cały czas mamy wrażenie, że Chris Pratt nie potrafi znaleźć dla siebie dobrego miejsca. Oprócz “Strażników galaktyki” trudno wskazać wielkie hity z jego udziałem, więc wobec “90 minut do wolności” mieliśmy spore oczekiwania. Tym bardziej, że w obsadzie jest także znakomita Rebecca Ferguson. A o czym jest ich najnowszy film?
Akcja toczy się w Los Angeles w 2029 roku. Przestępców sądzi tam sztuczna inteligencja o nazwie Mercy, która w zaledwie 90 minut wydaje wyrok śmierci lub uniewinnienie. Główny bohater, detektyw Chris Raven, znajduje się w samym centrum tego koszmaru – budzi się przywiązany do krzesła i oskarżony o zamordowanie własnej żony. Aby przeżyć, musi przeszukać cyfrowe archiwa całego miasta (z kamer ulicznych, nagrań z telefonów, dronów policyjnych i baz danych) i udowodnić swoją niewinność przed sędzią AI, zanim licznik czasu dobije do zera. W międzyczasie, oczywiście, odkrywa sieć spisków, zdradę bliskich i mroczną prawdę o samym systemie sądowniczym. Może nie przesadzimy mówiąc, że cała ta opowieść przypomina escape room w świecie przyszłości – dynamiczny, klaustrofobiczny i epatujący poczuciem bezsilności wobec technologii.
Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: Czy “Powrót do Silent Hill” to aż tak nieudany film, jak wszyscy mówią? Oglądaliśmy i odpowiadamy!
- ZOBACZ: Recenzujemy “The Beauty” na Disney+! Mieszanka body-horroru z satyrą godna miana drugiej “Substancji?
- ZOBACZ: Najświeższy serial na Prime Video – wciąga od pierwszej minuty? Warto?
- ZOBACZ: “Greenland 2” już w kinach! Warto było czekać na kontynuację? Oceniamy
- ZOBACZ: Skrajne opinie, podzieleni widzowie i totalne zaskoczenie. Recenzja filmu “28 lat później – Część 2: Świątynia kości”!
Aktorsko film stoi na wysokim poziomie, a Chris Pratt radzi sobie świetnie w nietypowej dla siebie, statycznej roli. Przez większość czasu jest unieruchomiony, więc całe przerażenie i determinację musi oddać jedynie mimiką i wzrokiem. Widać, że aktor odchodzi od swojego typowego emploi komediowego bohatera akcji i stawia na zupełnie inne środki wyrazu – bardziej minimalistyczne, ale też dojrzalsze. Rebecca Ferguson jako sędzia AI wypada bardzo przekonująco – jest chłodna i maszynowa, choć momentami wykazuje zaskakująco ludzkie cechy. Dziwne, ale skuteczne.
Pod względem technicznym „Mercy” to prawdziwy pokaz siły, zwłaszcza jeśli ogląda się go w kinie IMAX. Reżyser bawi się formatem obrazu i efektami 3D, sprawiając, że nagrania z monitorów niemal „wychodzą” do nas. Obraz jest ostry, z gładkimi efektami VFX dronów i kamer, podkreślając dystopijny styl LA. Efekty specjalne sprawiają, że latające drony czy policyjne interfejsy wyglądają bardzo realistycznie. Dźwięk to również duży atut produkcji: basowa fala egzekucji wibruje całą salą, policyjne syreny i helikoptery otaczają nas podczas seansu, więc pod względem przestrzenności wszystko wypada korzystnie. Szczególnie imponujące są sceny, w których bohater analizuje setki nagrań jednocześnie. Świetnie pomyślana jest też warstwa montażowa – szybkie cięcia, nakładanie wielu okien na ekranie i chaotyczny rytm cyfrowego śledztwa.
Mimo tych technicznych fajerwerków, scenariusz bywa przewidywalny i pełen logicznych dziur. Twórcy skupili się bardziej na widowiskowych pościgach dronów niż na głębokiej dyskusji o etyce sztucznej inteligencji. Szkoda, bo w samym pomyśle na sąd AI drzemie ogromny potencjał – pytania o odpowiedzialność, iluzję obiektywizmu i nieuchronność błędu maszyny mogłyby uczynić z „90 minut do wolności” coś na miarę „Blade Runnera”. Końcówka filmu jest nieco przeładowana nagłymi zwrotami akcji i nie brakuje też momentów, w których fabuła wydaje się przyspieszona tylko po to, by domknąć wątki w spektakularny sposób, zamiast pozwolić im naturalnie wybrzmieć.
Ostatecznie to solidne kino rozrywkowe z ambicjami – wizualnie zachwyca, aktorsko daje radę, ale fabularnie nie wnosi nic przełomowego. To idealna propozycja na wieczór z adrenalin. Jeśli celem seansu jet rozrywka i relaks, to “90 minut do wolności” sprawdzi się w tej roli. To jeden z tych filmów, które bardziej urzekają formą niż treścią.
Zobacz więcej:
- Avatar spadł z tronu. Zmiana na szczycie najpopularniejszych filmów w kinach!
- Był prawdziwym fenomenem w kinach. Właśnie wszedł na SkyShowtime w Polsce!
- Czy “Powrót do Silent Hill” to aż tak nieudany film, jak wszyscy mówią? Oglądaliśmy i odpowiadamy!
- Włoski dramat podbił polskiego Netfliksa! Już wyprzedził największy hit ostatnich dni!
- Ten film to numer 1 na Apple TV! Idealny dla całej rodziny



