Home Strefa filmu Recenzje Ultra HD Blu-ray Tomb Raider | RECENZJA | Wydanie 4K UHD Blu-ray
Tomb Raider | RECENZJA | Wydanie 4K UHD Blu-ray

Tomb Raider | RECENZJA | Wydanie 4K UHD Blu-ray

817
0

W minionym tygodniu na nośnikach domowych ukazał się film Tomb Raider nakładem Galapagos Films. Dzieło Roara Uthauga z Alicią Vikander to najnowsza adaptacja przygód ikonicznej Lary Croft, czerpiąca inspiracje z dwóch ostatnich gier Square Enix. Czy udało się przełamać klątwę kiepskich “egranizacji”? Przekonajcie się sami…

Opis filmu (dystrybutora)

Lara Croft (Alicia Vikander) to niepokorna córka ekscentrycznego podróżnika – Lorda Richarda Crofta (Dominic West), który zniknął, gdy dziewczyna miała kilkanaście lat. Po latach, już jako dorosła kobieta, podąża własną ścieżką, odmawiając spełnienia woli ojca, który chciał dla niej spokojnego życia. Postanawia go odszukać i udaje się w ostatnie znane miejsce pobytu Lorda Crofta. Uzbrojona w bystry umysł, wiarę i wrodzoną upartość, wyrusza w niebezpieczną podróż do nieznanych krain i uczy się przekraczać własne ograniczenia.

Film (2/5)

Tomb Raider

Chcąc obejrzeć tegoroczny reboot Tomb Raidera, wyzbyłem się bagażu, jakie dźwigają “egranizacje”. Po prostu chciałem dobrze się bawić. Mission Impossible: Fallout udowodnił, że można przestać myśleć o podziałach na wysoką i niską sztukę oferując widowiskowe rzemiosło najwyższych lotów. Więc czemu i tu też nie?

Tomb Raider jest opowieścią o kształtowaniu charakteru młodej Lary Croft. Zupełnie tak, jak gra z 2013 roku na której w luźny sposób bazuje. Jest to zarazem dobra, jak i zła perspektywa.

Dobra, bo Alicia Vikander jest przekonując. Wykonała niesamowitą pracę nad sobą i swoim ciałem aby wyglądać autentycznie. Wszystkie sceny akcji z jej udziałem, począwszy od grymasów jej twarzy po ruchy, wyglądają naturalnie. Motyw odnalezienia własnej tożsamości jako centralny punkt historii także nie jest złym posunięciem.

Zła natomiast dlatego, że historia niezbyt kreatywnie wychodzi od growego pierwowzoru… chociaż  nie ma tutaj (poza kilkoma punktami odniesienia) próby zrecyklingowania produkcji Square Enix. W świecie gier wideo zmiana tonu przygód Lary Croft była znacząca i dość drastyczna – w świecie filmów niestety konkurencja jest znacznie bardziej wymagająca a obranie sobie kategorii PG-13 dodatkowo zaniża poziom intelektualnego sufitu (jak i bycie adaptacją gry).

Z jednej strony na pewno stworzenie Lary jako postaci bardziej realistycznej, rzeczywistej, niewyidealizowanej wyszło na dobre. Niestety niewiele z tego wynikło poza postacią samą w sobie. A dzieje się tak dlatego, że najsłabszym ogniwem w Tomb Raiderze jest scenariusz. Niektóre produkcje potrafią dostarczyć niedorzecznie dobrej rozrywki jeśli tylko zaakceptujemy ich konwencję i nie będziemy brali ich nazbyt poważnie. Niestety Tomb Raider do takich się nie zalicza. A szkoda, bo Alicia Vikander jest wkłada dużo serca jako Lara Croft, a na dodatek wspierana także przez charyzmatycznego Daniela Wu i z interesującym Waltonem Gogginsem jako złoczyńcą. Dominic West jako ojciec Lary niestety nie ma zbytniego pola do popisu. Cały wątek z ojcostwem jest kiepski i jest powiązany z próbą podłożenia fundamentów pod serię w postaci organizacji Trinity. Niestety wątek ten zapewne nigdy nie będzie kontynuowany bo jak na film PG-13 box office miał przeciętny (270 mln przy budżecie 90-100 mln USD).

Tomb Raider

W kwestii technicznej, czasami CGI nie jest zawsze idealnie wkomponowane co odbiera trochę immersji od scen które generalnie były bardzo dobrze technicznie zrealizowane. Montaż za to jest niekiedy niezbyt imponujący lub wręcz poniżej przeciętnego. W erze tryumfu scen złożonych z ciągłych ujęć bez przeskoków z kamery umieszczonej w jednej pozycji Tomb Raider używający nierzadko szybkich cięć wydaje się być niepozytywnie anachroniczny.

Same w sobie elementy akcji są OK, technicznie zgrabne (trochę kompromisu między CGI a efektami praktycznymi i ręcznie skonstruowaną scenografią) ale niestety fabuła ledwie wisi na włosku. Sam fakt, że reżyser Uthaug nadmiernie ją widzowi eksponuje sprawia, że jej najgorsze elementy są nieznośnie odczuwalne. Nie pomaga też to, że sama struktura fabuły jest wręcz prostacka, przez co w zasadzie nie ma w niej nic zaskakującego, a tym bardziej dla osób, które doskonale pamiętają dwie poprzednie części gry. Niestety 45-minutowy wstęp i nakreślenie postaci Croft przez flashbacki ostatecznie nie zmierza donikąd. Pozbycie się element paranormalnego wcale nie uratowało filmu od ciągot do niedorzeczności.

Szkoda bardzo dobrej prezencji Gogginsa i Wu oraz determinacji i autentyczności Vikander, ale film w kwestii aktorstwa, scenariusza i reżyserii ma niewiele elementów, które wynoszą go ponad przeciętność. Moim zdaniem film zrobiłby lepsze wrażenie gdyby skupić się w całości na aspekcie naturalistyczno-survivalowym, z minimalnymi dialogami i ekspozycją – nawet przy zachowaniu w znacznej mierze swojej widowiskowości. Roar Uthaug stara się wstrzyknąć we wszystko element dramatyczny i potrafi niewątpliwie tworzyć sceny, gdzie bohaterka wychodzi naprzeciw zdradliwym i niebezpiecznym wodom… Jaka szkoda, że musiał pracować z taką scenariuszową mielizną.

(817)

Jakub Krawczyński Gram od 1991, kocham moje hobby więc mam wszystkie konsole. Niemniej fascynuje mnie świat filmu, technologii i popkultury ogólnie, a poza dobrym kinem samym w sobie, doceniam także świetną jakość obrazu - tak w grach, jak i filmach.