Recenzujemy serialowy fenomen z Polski na Netflix! “Aniela” – warto obejrzeć?
Zaledwie dzień po premierze, “Aniela” błyskawicznie wskoczyła na pierwsze miejsce w polskim TOP 10 Netflix, co samo w sobie jest nie lada osiągnięciem. Więc oglądamy!
- ZOBACZ TEŻ:
Polski serial “Aniela” na Netflix – nasza recenzja
Ten komediodramat zgrabnie łączy w sobie elementy komedii, satyry i dramatu, oferując nam coś świeżego i innego niż typowe polskie produkcje. Mamy wrażenie, że to właśnie to połączenie sprawiło, że tak szybko podbił serca polskiej publiczności, wyróżniając się na tle innych propozycji. Centralną postacią serialu jest tytułowa Aniela, w którą fantastycznie wciela się Małgorzata Kożuchowska. Aniela to kobieta przyzwyczajona do luksusów, żyjąca w świecie blichtru i pieniędzy. Jej idealne życie wywraca się do góry nogami, gdy po ataku nożem na własnego męża, niespodziewanie traci cały swój majątek i ląduje w niewielkiej kawalerce na warszawskiej Pradze. Z dnia na dzień musi zmierzyć się z prozą życia, do której jest kompletnie nieprzystosowana.
Aby związać koniec z końcem i odzyskać opiekę nad córką, Aniela zatrudnia się jako polonistka w technikum gastronomicznym. To właśnie tam poznaje ludzi, których wcześniej, jako część „wyższych sfer”, traktowała z pogardą, nazywając „nizinami społecznymi”. Serial, składający się z ośmiu odcinków, pokazuje jej zmagania z nową rzeczywistością i próbę odnalezienia się w świecie, który do tej pory był jej zupełnie obcy. Za kamerą serialu stanęli Jakub Piątek i Kuba Czekaj, natomiast scenariusz wyszedł spod pióra Pawła Demirskiego.
Poza Małgorzatą Kożuchowską, obsada serialu jest naprawdę imponująca. Jacek Poniedziałek wciela się w byłego męża Anieli, a Cezary Pazura w jego przyjaciela. Gabriela Muskała w podwójnej roli irytujących bliźniaczek to strzał w dziesiątkę. Na ekranie pojawiają się również Filip Pławiak jako nowy adorator Anieli, Lila Vasina jako jej córka Łucja, a także Magdalena Osińska jako raperka Pekin, której muzyczne występy dodają serialowi niesamowitej energii.
Przyznamy szczerze, że „Aniela” to powiew świeżości na polskim rynku. Zdecydowanie wyróżnia się na tle typowych kryminałów czy powtarzalnych schematów. Mamy wrażenie, że twórcy postawili na odważne i ryzykowne rozwiązania, co wyszło serialowi na dobre. Występ Małgorzaty Kożuchowskiej jest absolutnie wybitny – jej interpretacja Anieli, pełna emocji i niuansów, sprawia, że jesteśmy w stanie wybaczyć drobne potknięcia scenariuszowe. Aniela, mimo swoich wad i snobizmu, staje się postacią, której kibicujemy. Serial jest pełen mocnego humoru, który potrafi być bezkompromisowy i politycznie niepoprawny, ale jednocześnie trafny i autentycznie zabawny. Zabieg, w którym Aniela zwraca się bezpośrednio do widzów, czyli burzenie czwartej ściany, jest genialny. Dodaje to serialowi oryginalności i pozwala nam poczuć się bardziej zaangażowanymi w jej historię. Barwna i dobrze dobrana obsada drugoplanowa zasługuje na pochwałę, a muzyka i wizualna strona serialu dodatkowo wzbogacają wrażenia. Mamy wrażenie, że serial to prawdziwy „list miłosny” do warszawskiej Pragi, a poruszane tematy, takie jak kruchość poczucia bezpieczeństwa, są bardzo aktualne.
A czym “Aniela” zawodzi? Zagraniczni krytycy bywają złośliwi, określając serial jako nudny i „usypiający” – wynika to prawdopodobnie z bariery językowej i kulturowej. Odnieśliśmy wrażenie, że serial miewa problemy z tempem, szczególnie w ostatnich dwóch odcinkach, gdzie rozwiązanie sezonu wydaje się niedopracowane. Chociaż intencje satyry były dobre, nie zawsze trafiała ona w punkt, a momentami humor nie wybrzmiewał. Serial niestety wpada w typowe klisze gatunkowe i bywa przewidywalny. Mamy wrażenie, że „Aniela” balansuje między dobrą a złą jakością, co pozostawia widza z uczuciem pewnego niedosytu. Nowa produkcja Netfliksa to jednak serial, który zdecydowanie warto zobaczyć. To odważny i świeży projekt, który wyróżnia się na tle polskiej oferty Netfliksa. Jeśli szukacie czegoś, co Was zaskoczy, rozbawi i zmusi do refleksji, dajcie szansę Anieli.



