Niespodziewany hit na HBO Max! Świat wybrał westernowy szlagier sprzed lat!
Niezbadane są wyroki streamingowej opatrzności. A tym bardziej – cyfrowych abonentów, kiedy trzeba przy wykorzystaniu transcendencji umówić się ze sobą wzajemnie, który z obecnych w sieci tytułów będzie mógł aplikować o miano najpopularniejszego filmu w kraju. Tym razem maszyna losująca wybrała jeden z najlepszych filmów Quentina Tarantino.
Dlaczego to właśnie Django jest aktualnie najchętniej oglądanym filmem na HBO Max w Stanach Zjednoczonych? Tego nie wiedzą nawet najstarsi górale. Znaczy się – najstarsi ranczerzy.
Film miał przecież swoją kinową premierę w 2012 roku, a od tego czasu już jakieś 100 razy zdążył wejść na streaming, opuścić go i emigrować pomiędzy poszczególnymi platformami. Możemy sobie tłumaczyć to dziwne zjawisko na tysiące przeróżnych i przedziwnych sposobów albo czymś niezwykle prostym – czasem człowiek chce przecież obejrzeć po prostu dobry film. A najbardziej podobają nam się te produkcje, które już widzieliśmy, czyż nie? Wszyscy wiemy, że Quentin Tarantino to klasa sama w sobie. Wszyscy wiemy, że Django to klasa sama w sobie. Nietrudno jest zatem dojść do wniosku, że również powtórny seans Django w reżyserii Quentina Tarantino będzie również klasą samą w sobie. A przynajmniej takim tokiem rozumowania poszedłbym, gdybym urodził się Amerykaninem.
My – Polacy, Django na HBO Max niestety w tym momencie nie obejrzymy, więc nie mamy jak przyłączyć się do przedziwnego trendu zza oceanu.
Mało tego, rzeczony western nie jest w tym momencie dostępny w ramach jakiejkolwiek subskrybcji platformy streamingowej. Pozostają nam zatem jedynie serwisy VOD. Możemy też po prostu uzbroić się w cierpliwość. Wiecie jak to jest z Django. Prędzej czy później wróci na streaming tylko po to, aby za chwilę znów go opuścić.
Źródlo: Collider
Zobacz więcej:
(217)

