Home News It’s Tronin Time! “Tron: Ares” z Jaredem Leto zaliczył potężny karambol w box office!
It’s Tronin Time! “Tron: Ares” z Jaredem Leto zaliczył potężny karambol w box office!

It’s Tronin Time! “Tron: Ares” z Jaredem Leto zaliczył potężny karambol w box office!

104
0

Disney nie lubi uczyć się na błędach. Na jaki pomysł wpadli włodarze studia po tym, jak próba resuscytacji kultowego klasyka z science fiction z lat 80. dekadę temu spaliła na panewce? Zdecydowali się spróbować ponownie przywrócić monstrum do życia. Tym razem zamiast energii elektrycznej wybrali do tego celu tłuczek do mięsa z twarzą muzyka popowego zespołu. 

Kadr z filmu "Tron: Ares" - recenzja HDTVPolska

Powiedzieć, że Ares to finansowe nieporozumienie, to jakby przyznać Jaredowi Leto Oscara. Chwila chwila…

Film Disneya zarobił w weekend mizerne 33,5 miliona dolarów. Wiem, że zarówno wy jak i ja spokojnie ułożylibyście sobie za taką kwotę życie, jednak jeśli mówimy o hollywoodzkim blockbusterze z budżetem szacowanym na niemal 180 milionów dolarów, to sprawy nie wyglądają już tak kolorowo. Tragedia wygląda wprost bliźniaczo do tej, jaką dekadę temu przeżyło Dziedzictwo, które przy 200 milionach budżetu zarobiło w weekend otwarcia jedynie 44 miliony dolarów. Czy Disney wyciągnął z tamtej porażki wnioski? Oczywiście, że nie. Tamta produkcja została chociaż stworzona przez kompetentnego reżysera (co wyszło w praniu kilka lat później, ale jednak) i nie zwierała w sobie choćby śladowych ilości Jareda Leto. Tu jest znacznie gorzej.

Kadr z filmu "Tron: Ares" - recenzja HDTVPolska

Co w tym wszystkim najzabawniejsze, pomimo fatalnego wyniku w box office, film i tak był najlepiej sprzedającą się premierą weekendu. Owszem, poprzeczka była ustawiona aż tak nisko.

Brawo Jared, udało ci się pokonać nową wersję Pocałunku kobiety pająka. Jesteśmy z ciebie tacy dumni! Przy tak horrendalnym budżecie to jednak Ares zostanie jedną z najwiekszych finansowych porażek roku, a nie ramotka z Jennifer Lopez, o której za trzy dni wszyscy zapomnimy. Jeśli do kinowego seansu przekonuje was wizja słuchania Nine Inch Nails, to nalegam – opanujcie się i odpalcie po prostu soundtrack na Spotify. Będziecie bawić się dużo lepiej. Jeśli macie możliwość, odpalcie go na swoim motocyklu. Zapewniam, że immersja będzie nie z tej ziemi!

Źródło: Deadline 

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Zobacz więcej:

(104)

0 0 głos
Article Rating
Paweł Maksimczyk Filmoznawca, największy fan "Martwego zła" i "Scotta Pilgrima". Za każdym razem, kiedy pisze o sobie w trzeciej osobie, gdzieś na świecie materializuje się pegaz. Od lat łączy go love-hate relationship z Bradleyem Cooperem. W wolnych chwilach (czyli kiedy akurat nie ogląda filmów)... ogląda seriale, gra w gry i zaczytuje się w komiksach DC. Wielbiciel kina grozy i horroru w każdej formie. Owszem, "Obecność" jest straszna, ale widzieliście kiedyś z bliska borsuka amerykańskiego?
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chcielibyśmy poznać twoje zdanie na ten tematx
()
x