Horror twórców „Stranger Things” podbija Netflix! Już ma miliony widzów!
Pewnie widujecie to sformułowanie nagminnie często, do promocji pasuje bowiem jak ulał. Teraz muszę jednak rozwiać część wątpliwości, do których rozsiewania przyczynił się zresztą sam Netflix. Bracia Duffer, czyli faktyczni twórcy Stranger Things nowy hit Netflixa wyprodukowali. Tylko. Nie napisali go. Nie wyreżyserowali go. Sypnęli po prostu groszem i użyczyli swoich rozpoznawalnych nazwisk. Jeśli mamy już wyjaśnianie tych spraw ze sobą, możemy wreszcie przejść do głównego bohatera niniejszego tekstu.

Produkcja Netflixa, która ostatnimi dniami zyskała podejrzanie dużą popularność nosi tytuł Tu zdarzy się coś strasznego i jest psychologicznym serialowym horrorem o pannie młodej, którą przed ślubem zaczynają ogarniać przyprawiające o gęsią skórkę wątpliwości.
Za faktyczne powołanie serialu do życia odpowiada w rzeczywistości Haley Z. Boston, czyli współautorka miniserialu pt. Nowy smak wiśni, która pracowała również przy produkcjach takich jak Łowcy i Gabinet osobliwości Guillermo del Toro. Na ekranie zobaczycie m.in. Camilę Morrone (Daisy Jones and the Six), Adama DiMarco (The Order) oraz Jennifer Jason Leigh (Nienawistka ósemka).

Tu zdarzy się coś strasznego składa się z ośmiu 45-minutowych odcinków. Wszystkie epizody są już dostępne na Netflixie.
Jeżeli lubujecie się w horrorach nie-horrorach, które straszą budowaniem atmosfery i klimatem, a nie bardziej bezpośrednimi odmianami grozy i terroru, to prawdopodobnie ten serial został stworzony specjalnie dla was. Szczególnie jeśli bliska waszemu sercu jest estetyka filmowego gotyku i wszystkiego, z czym się ona wiąże.
Źródło: Netflix
Zobacz więcej:
(1)