Bond. James Bond. Może i tak, ale na pewno nie w tym roku. Reżyser ponad agenta 007 przedkłada czerwone robale.
Kiedy w 2021 niemal wszyscy wybieraliśmy się tłumnie do kina, żeby obejrzeć Nie czas umierać, nikt z nas nie spodziewał się jeszcze tego, z czym zostawi nas finał filmu. Kiedy emocje zdążyły już wreszcie opaść, na językach całego świata pojawiło się jedno bardzo ważne pytanie – co dalej?
- Zobacz też: Dziś na Netflix wielki powrót koreańskiego fenomenu! Już jest 3. sezon „Alice in Borderland”
Od wylanych 4 lata temu potoków łez w rzece zdążyło upłynąć sporo wody. Nowego Bonda jednak jak nie było, tak nie ma.
Od premiery Nie czas umierać wokół marki wydarzyło się naprawdę wiele. Najpierw prawa do postaci przejął amerykański oddział Amazona, potem na stanowisko reżysera został wybrany posługujący się głównie językiem francuskim Kanadyjczyk, a nowej twarzy pierwszego agenta Jego Królewskiej Mości nadal nie poznaliśmy. Stojący u sterów projektu Denis Villenueve niedawno poinformował media, że o swoim nadchodzącym projekcie nadal pamięta, jednak w tym momencie woli skoncentrować się na pracy na planie kolejnej Diuny. Priorytety.
Nowego agenta 007 poznamy w 2026 roku, tuż po zakończeniu zdjęć do trzeciej części Diuny.
Sam film ma pojawić się w kinach najwcześniej w 2028 roku. Z dobrych wieści – amerykocentryczni producenci nadal chcą obsadzić w głównej roli młodego, nieszczególnie doświadczonego aktorsko Brytyjczyka. Wszyscy antyfani Timothéego Chalamet mogą już odetchnąć z ulgą.
Źródło: deadline
Zobacz więcej:
- Polski horror nagrodzony za oceanem! Bartosz M. Kowalski z nagrodą za reżyserię!
- Megaokazja na hitowy telewizor Sony BRAVIA 7 Mini LED!
- “Beyond The Spider-Verse” z ponownie przesuniętą datą premiery. Film obejrzymy szybciej!
(94)

