Tęskniliście? Reżyser “Piratów z Karaibów” wraca z nowym filmem. W głównej roli laureat Oscara!
Po niemal dekadzie odpoczynku do gry nareszcie powraca Gore Verbinski! Reżyser swój comeback rozpoczął od skompletowania nie lada obsady.
Główną rolę w Good Luck, Have Fun, Don’t Die zagra widziany ostatnio w Argylle’u Sam Rockwel.
Film Verbinskiego będzie opowiadał o podróżniku w czasie (w tej roli nagrodzony Oscarem za Trzy billboardy za Ebbing, Missouri Rockwell), który dostaje za zadanie zrekrutować nowych żołnierzy, którzy pomogą mu w walce z planującą przejąć kontrolę nad światem sztuczną inteligencją. Niektórzy nazywają tego typu filmy science fiction. Inni – dokumentami. Obraz pojawi się na ekranach amerykańskich kin na końcu stycznia, jednak już w najbliższy weekend przedpremierowo zostanie wyświetlony w ramach Beyond Fest. Właśnie z tej okazji pojawił się widoczny u góry fotos. W obsadzie pierwszego niezależnego projektu Verbinskiego znaleźli się także Michael Peña, Zazie Beetz i Juno Temple. 
Ostatnim filmem Verbinskiego pozostaje nieszczególnie ciepło przyjęte, ale zaskakująco klimatyczne Lekarstwo na życie sprzed 9 lat.
W obsadzie produkcji znaleźli się Dane DeHaan, Jason Isaacs i Mia Goth, jeszcze sprzed czasów swojej świetności. Wystylizowany estetycznie obraz z tajemniczym kurortem położonym głęboko w górach w roli głównej nie przekonał niestety do siebie ani widowni, ani krytyki i przy budżecie rzędu 40 milionów dolarów, zarobił w kinach jedynie 26 milionów, co czyniło go jedną z największych finansowych porażek 2016 roku. Sytuacji box office nie poprawiała także jego długość. Metraż filmu wyniósł bowiem niemal 2,5 godziny, co jeszcze dekadę temu uchodziło za społeczne faux pas.
Produkcja jest obecnie możliwa do obejrzenia na Netflixie. Sam widziałem ją chwile po premierze i sądzę, że jest naprawdę warta uwagi. Szczególnie polecam ją wszystkim wielbicielom koloru zielonego. I węgorzy.
Źródło: imdb
Zobacz więcej:
(133)
