Nie oszukujmy się. Niemal wszyscy kochamy dwie rzeczy. Nawet jeśli nie jesteśmy Brytyjczykami. Sherlocka Holmesa i Guya Ritchie. I przede wszystkim - Sherlocka Holmesa od Guya Ritchie. Jeśli zdążyliście już stęsknić się za przygodami najsłynniejszego detektywa świata widzianymi oczyma jednego z najbardziej wyrazistych reżyserów świata, to mam dla was dobre wieści. Sherlock od Ritchiego już za chwilę powróci!
Seriali stworzonych przez Guya Ritchie nigdy za wiele. Po tym jak brytyjski reżyser dał nam produkcję z podgatunku "nikt nie potrzebował, nikt nie czekał, ale super, że ktoś na to wpadł", znaną też jako serialowi Dżentelmeni, Ritchie zdecydował się powrócić do kolejnego ze stworzonych przez siebie wcześniej filmów pełnometrażowych i wykorzystać medium serialu, aby opowiedzieć nową historię powiązaną z oryginalnym tytułem. Tym razem padło na legendę angielskiej literatury.
Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia. Od czasu do czasu zmienia się jednak estetyka twórczości Guya Ritchie. Jeżeli zdążyliście już dwie dekady temu zaszufladkować go jako "tego Brytyjczyka od szybkiego montażu, gangsterskich porachunków i masy bluzgów", to seans jednego z nowszych obrazów reżysera może być dla was ciężkim szokiem.