Seans serialu “Siedem Zegarów Agathy Christie” w 4K HDR dał odpowiedź. Warto obejrzeć nowość na Netflix?
Brytyjskie kryminały to klasa sama w sobie. Czy nowy serial “Siedem Zegarów Agathy Christie” będzie jedną z perełek? Oceniamy nowość Netflix!
- ZOBACZ TEŻ: Wiadomo kto pokaże mistrzostwa świata w lotach narciarskich! Decyzja dla Polaków na ostatniej prostej
Wszystkie recenzowane filmy i seriale oglądamy na najnowszym telewizorze OLED z Dolby Vision / HDR10+ oraz w systemie audio Dolby Atmos. Dzięki temu widzimy każdy detal obrazu i wychwytujemy nawet drobne niedociągnięcia – tak, jak chciał tego reżyser. Nasze opinie są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Serial “Siedem Zegarów Agathy Christie” jest dostępny na Netflix w jakości 4K z HDR Dolby Vision i obsługą dźwięku przestrzennego Dolby Atmos.
Serial “Siedem Zegarów Agathy Christie” od Netflix – nasza recenzja po seansie w 4K HDR
Historia zaczyna się od dramatycznego prologu w Hiszpanii w 1920 roku, gdzie nieznany mężczyzna ginie w arenie walk z bykami – scena, która od razu wciąga widza w wir tajemnicy. Przeskakujemy do 1925 roku, do angielskiej posiadłości Chimneys, gdzie Lady Eileen „Bundle” Brent i jej ekscentryczna matka Lady Caterham wynajmują dom bogatej parze na sezon. Na hucznej imprezie z jazzem i flirtami Bundle poznaje na nowo Gerry’ego Wade’a, przyjaciela jej zmarłego brata, lecz rano odkrywa go martwego w łóżku, otoczonego siedmioma budzikami ustawionymi na żartobliwy prank. To, co miało być niewinną zabawą, okazuje się morderstwem, a fraza „siedem zegarów”, mająca podwójne znaczenie, staje się kluczem do szerszej konspiracji.
Bundle to młoda arystokratka, która bierze sprawy w swoje ręce. Nie ufa policji, więc sama rusza tropem tajemnicy, a pomagają jej w tym rezolutna matka oraz niezawodny nadkomisarz Battle. Akcja pędzi przez eleganckie posiadłości, wagony pociągów i gwarne ulice Londynu, wciągając nas w świat szpiegowskich intryg i zdrad, aż do spektakularnego finału w pociągu. Zalety? Dynamiczna akcja z pościgami i humorem, unikająca statycznego teatru kryminału – to bardziej thriller niż klasyczna produkcja w stylu “whodunit”. Wady? Drugi odcinek zwalnia przez nadmiar ekspozycji, a niektórzy podejrzani pozostają płascy, co powoduje, że podczas seansu tracimy nimi zainteresowanie, więc całość staje się mniej angażująca.
Przeczytaj również inne nasze recenzje nowości z ostatnich dni i tygodni:
- ZOBACZ: DZIŚ na Apple TV wrócił hitowy serial! “Porwanie” z Idrisem Elbą – warto obejrzeć?
- ZOBACZ: Recenzujemy 2. sezon “Nocnego recepcjonisty”! Powrót po latach – czy warto było tyle czekać?
- ZOBACZ: Hit znikąd na Netflix. Potężny wzrost popularności amerykańskiego serialu po premierze!
- ZOBACZ: Jeden z najlepszych polskich seriali od DZIŚ na CANAL+! Warto obejrzeć?
- ZOBACZ: Powrócił. Mamy recenzję 2. sezonu medycznego fenomenu: “The Pitt” na HBO Max!
Reżyser Chris Sweeney („Turysta”) i scenarzysta Chris Chibnall (genialne, wspaniałe „Broadchurch”) tworzą wizję pełną rozmachu. Sweeney wykorzystuje takie lokalizacje, jak malownicze miasteczko Ronda w Hiszpanii czy cyfrowo odrestaurowane ulice Londynu w 1925 roku, nadając serii kinowy sznyt. Scenariusz Chrisa zachowuje ogólny szkielet powieści, ale śmiało dodaje nowe wątki i przestawia akcenty, co część fanów Christie odbierze jako zbyt dalekie odejście od „ducha” oryginału. Z jednej strony to plus, bo relacje, zwłaszcza między Bundle a matką, są bardziej współczesne emocjonalnie, dialogi mają tempo, a serial nie boi się żartów na tle klas i płci w realiach lat 20. Z drugiej strony, pojawia się problem z napięciem: głównego podejrzanego można odgadnąć już w połowie drugiego odcinka, co rozbraja część suspensu, mimo że finał dokłada jeszcze jeden, zaskakujący zwrot.
Od strony technicznej „Seven Dials” wygląda jak dopieszczony minifilm – zdjęcia Luke’a Bryanta korzystają najczęściej z naturalnego światła, miękkich kontrastów i bogatej palety brązów, złota i butelkowej zieleni, co buduje wrażenie zanurzenia w luksusie międzywojennej Anglii. Szczegółowość 4K w streamingu na Netflix jest zadowalająca, gdyż od pewnego czasu serwis nie zaniża już bitrate’u ani nie stosuje tak dużej kompresji, szczególnie przy własnych produkcjach, które wyglądają bardzo dobrze albo znakomicie. Dzięki HDR-owi cały świat ożywa, staje się bardziej naturalny i wiarygodny, klimatyczny oraz stylowy. Nie jest to żadna “popisówka”, lecz odpowiednie wykorzystanie narzędzi, którymi dysponowali twórcy. Zupełnie tak samo wypada kwestia dźwięku: zespół odpowiedzialny za sound design i miks stawia na czytelny dialog i subtelne efekty przestrzenne zamiast popisowego efektu surround. Może to niektórych irytować, zwłaszcza po przywyknięciu do głośnych i przestrzennych nowych produkcji, ale tej mini-serii wcale by to nie służyło.
“Siedem Zegarów Agathy Christie” to lekko nierówna, ale wciągająca miniseria, która stawia na charyzmę bohaterki, klimat lat 20. i solidne rzemiosło techniczne bardziej niż na klasyczne puzzle kryminalne, więc część osób będzie tym trochę rozczarowana. Ogląda się to przyjemnie, choć część widzów – razem z nami – może mieć poczucie, że zagadka bywa zbyt oczywista, a tempo nie zawsze trzyma idealne napięcie.
Zobacz więcej:
- NBA w TVP: kiedy pierwszy mecz na żywo? Jest plan premierowej transmisji za darmo!
- TVP zaliczyło potężną awarię! „Padł” serwis VoD – czy już można oglądać?
- TVP nabyła prawa do transmisji najlepszej ligi świata. Pierwszy mecz już jutro
- W jednym momencie możesz stracić dostęp do kanałów. Idzie duża zmiana w telewizji naziemnej!
- Ujawniono króla telewizji w 2025 roku. Te kanały miały największą oglądalność!



