Recenzujemy 2. sezon “Nocnego recepcjonisty”! Powrót po latach – czy warto było tyle czekać?
Z niecierpliwością czekaliśmy na powrót “Nocnego recepcjonisty”, bo następuje to niemalże po 10 latach! Czy warto było czekać na ponowny występ Toma Hiddlestona?
Wszystkie recenzowane filmy i seriale oglądamy na najnowszym telewizorze OLED z Dolby Vision / HDR10+ oraz w systemie audio Dolby Atmos. Dzięki temu widzimy każdy detal obrazu i wychwytujemy nawet drobne niedociągnięcia – tak, jak chciał tego reżyser. Nasze opinie są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Serial “Nocny recepcjonista” jest dostępny na Prime Video w jakości 4K z HDR Dolby Vision i obsługą dźwięku przestrzennego Dolby Atmos.
“Nocny recepcjonista” wrócił. Recenzujemy 2. sezon serialu na Prime Video!
Mówiąc prosto z mostu: drugi sezon serialu zaskakuje świeżością, choć nie dorównuje pierwszemu w intensywności. Fabuła skacze cztery lata po konfrontacji z handlarzem bronią Richardem Roperem, gdy Jonathan Pine ukrywa się pod fałszywym nazwiskiem Alex Goodwin, prowadząc nudną jednostkę obserwacyjną MI6 o nazwie Night Owls w Londynie.
Rutyna zostaje zachwiana, gdy zauważa znajomego najemnika z przeszłości, co wciąga go w sieć kolumbijskich przemytników broni pod wodzą charyzmatycznego Teddy’ego Dos Santosa. Pod przykrywką bogatego biznesmena Matthew Ellisa Pine infiltruje ten świat, nawiązując skomplikowany sojusz z Roxaną Bolaños – ambitną magnatką żeglugową, która może być kluczem do prawdy lub… sprytnie zastawioną pułapką.
Akcja przenosi się z deszczowych ulic Londynu do gorącej i dusznej Kolumbii, jednocześnie odsłaniając korupcję w MI6 i globalny spisek destabilizujący naród. Taka kontynuacja unika powtórzeń, skupiając się na psychologicznym rozpadzie bohatera, uzależnionego od ryzyka. Tom Hiddleston jako Jonathan Pine to, gdyby ktokolwiek miał wątpliwości, prawdziwe serce serii. Jego powściągliwość oddaje mężczyznę naznaczonego traumą, gdzie każdy uśmiech maskuje wewnętrzne urazy. Diego Calva w roli Teddy’ego Dos Santosa jest lustrzanym odbiciem Pine’a – sprytnego, uwodzicielskiego, lecz nie tak demonicznego jak poprzednik. Olivia Colman wraca jako Angela Burr, ale z większą aktywnością, choć jej ekranowy czas mógłby być nieco dłuższy.
Przeczytaj również inne nasze recenzje nowości z ostatnich dni i tygodni:
- ZOBACZ: Hit znikąd na Netflix. Potężny wzrost popularności amerykańskiego serialu po premierze!
- ZOBACZ: Jeden z najlepszych polskich seriali od DZIŚ na CANAL+! Warto obejrzeć?
- ZOBACZ: Powrócił. Mamy recenzję 2. sezonu medycznego fenomenu: “The Pitt” na HBO Max!
- ZOBACZ: Mroczna opowieść z akcją w Polsce lat 90 – super nowość na HBO Max!
- ZOBACZ: Nowy erotyczny hit z Sydney Sweeney? “Pomoc domowa” już w polskich kinach! Nasza recenzja
Reżyserka Georgi Banks-Davies, zastępując Susanne Bier, traktuje sezon jak sześciogodzinny film kinowy, z płynnymi przejściami i skupieniem na kameralnych wątkach. Sceny w kolumbijskich luksusowych willach czy deszczowych barcelońskich zaułkach ociekają stylem, choć mają nieco mniej błysku niż w poprzedniej serii.
Prowadzenie wątków odbywa się spokojnym rytmem. Zamiast szybkich pościgów twórcy budują napięcie przez cały sezon. Pierwsze dwa odcinki pokazują powrót Pine’a i rodzące się relacje z Teddym i Roxaną. Środkowe epizody przenoszą akcję do Kolumbii, z willami oświetlonymi neonami i mokrymi uliczkami Barcelony. Każdy dialog to jak ruch w grze szachowej, a Angela Burr z Olivią Colman próbuje sterować sprawami z boku. Finał przynosi mocne zwroty akcji, łącząc osobiste słabości Pine’a z wielką polityką.
Jakość obrazu w 4K zachwyca, HDR oddaje liczne kontrasty: mroczne cienie londyńskiego biura kontrastują z jaskrawymi neonami kolumbijskich ulic, czyniąc świat szpiegowski jeszcze ciekawszym, gdy odwiedzamy tak egzotyczne rejony. Dźwięk Dolby Atmos działa naprawdę przestrzennie – w pościgach odgłosy otoczenia docierają do nas z każdej strony. Prime Video przyzwyczaiło nas odpowiednią oprawą swoich produkcji i “Nocny recepcjonista” nie jest wyjątkiem. Każdy aspekt techniczny serialu stoi na odpowiednim poziomie, więc seans na odpowiednim sprzęcie będzie niemałą przyjemnością.
Wady? Te niestety też są. Tempo odcinków bywa ospałe na starcie, a dialogi ciągną się bez pazura jak ten z pierwszego sezonu. Trzeba sobie też jasno powiedzieć – nowi antagoniści nie dorównują charyzmie Lauriego. Ale można docenić tę, powiedzmy, powściągliwość, czyniącą serię dojrzałą kontynuacją, która przecież nie bazuje już na książce, lecz jest samodzielnie napisaną fabułą. Te nie zawsze są w stanie zachować ten sam poziom, np. tutaj, ale jednocześnie nie możemy powiedzieć, że jest to rozczarowująca historia.
Hiddleston i spółka udowadniają, że ten szpiegowski świat wciąż potrafi kusić, zwłaszcza w erze powrotów tak wielu znanych, dawnych produkcji. Technicznie, czyli wizualnie i dźwiękowo, projekt podnosi poprzeczkę, więc widzowie oczekujący też właściwego wykorzystania HDR-u czy dźwięku przestrzennego będą może nawet bardziej zadowoleni z 2. sezonu. Czy warto oglądać? Absolutnie.
Zobacz więcej:
- Triumfalny powrót szpiegowskiego serialu na Prime Video. Co za oceny!
- Szukasz wciągającego serialu na wieczór? Mamy 4 propozycje od CANAL+!
- Z Marvela do DCU – Sebastian Stan w obsadzie “The Batman – Part II”!
- Oto lista najdroższych seriali 2025 roku. Skąd oni wzięli na to pieniądze…?
- Nowy serial z uniwersum “Gry o tron” już za chwilę w polskich kinach! I to za darmo!



