Doda jak na dłoni i bez tajemnic! Oceniamy wyjątkowy serial dokumentalny – już na Prime Video!
“Doda” to najnowszy dokument Prime Video, który obiecuje nam opowiedzieć historię jednej z najbarwniejszych postaci polskiego show-bizu. Jaki jest efekt?
- ZOBACZ TEŻ: Weekendowa niespodzianka na Netflix! Ten intrygujący szwedzki film jest numerem 1 w ofercie
Wszystkie recenzowane filmy i seriale oglądamy na najnowszym telewizorze OLED z Dolby Vision / HDR10+ oraz w systemie audio Dolby Atmos. Dzięki temu widzimy każdy detal obrazu i wychwytujemy nawet drobne niedociągnięcia – tak, jak chciał tego reżyser. Nasze opinie są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Serial “Doda” jest dostępny na HBO Max w jakości 4K i z obsługą dźwięku przestrzennego 5.1.
Serial “Doda” wszedł na Prime Video! Królowa show-biznesu bez tajemnic – nasza recenzja!
Trudno wyobrazić sobie postać bardziej nadającą się na serial dokumentalny niż Dorota Rabczewska. Dwie dekady skandali, muzycznych triumfów, burzliwych związków, sądowych batalii i nieustającej obecności w mediach – to materiał, który zapewnia twórcom pełne ręce roboty. Gdy tylko zaczynają się pierwsze minuty dokumentu, pojawia się coś, co natychmiast przyciąga uwagę: rzeka archiwalnych nagrań. Widzimy Dorotę jako dziecko w rodzinnych filmach, jako nastolatkę stawiającą pierwsze kroki w Teatrze Buffo, wreszcie jako eksplodującą energią i seksualnością Dodę w programie „Bar”. Do tego dochodzą kadry z gazet, migające nagłówki, archiwalne tapety z serwisów plotkarskich – to niemal encyklopedia tabloidowej Polski lat 2000.
To naprawdę imponujące zestawienie i jako wehikuł czasu do klimatu przełomu mileniów działa znakomicie. Natychmiast uruchamia się machina nostalgii — zwłaszcza dla tych, którzy dorastali z tymi kawałkami w uchu i Bravo w rękach. Problem jednak polega na tym, że po jakimś czasie zaczynamy rozumieć pewną gorzką prawdę: te archiwa są kręgosłupem dokumentu nie dlatego, że twórcy tak zaplanowali narrację, ale dlatego, że materiału nakręconego specjalnie na potrzeby tego projektu jest zatrważająco mało.
Sama Doda pojawia się w dokumencie głównie w jednej, niezmiennej konwencji: siedzi i komentuje. Reżyserka Eliza Kubarska zdecydowała się na podejście niemal muzealne – wokalistka przypomina tutaj eksperta objaśniającego kolejne gabloty wystawy poświęconej samej sobie. Nie towarzyszymy jej za kulisami koncertu, nie widzimy, jak wstaje rano, nie obserwujemy ani jednej chwili, kiedy kamera łapie ją bez świadomości bycia obserwowaną. To chyba największy grzech tego serialu – nie poznamy „prawdziwej” Dody, jeśli przed twarzą stawia nam się pomnik historii, którą znamy.
Sama artystka na premierze przyznała, że ledwo udało jej się choć trochę odsłonić maskę. Reżyserka wtórowała jej, delikatnie sugerując, że bohaterka postawiła mur i nie do końca udało się przez niego przebić. To brzmi jak elegancki sposób na powiedzenie, że dokument jest silnie kontrolowany przez główną zainteresowaną. Nic w tym zresztą dziwnego – Rabczewska przez ćwierć wieku zarządzała własnym wizerunkiem.
Jednym z najsilniejszych elementów całego dokumentu jest obsada zaproszonych komentatorów. Trudno nie być pod wrażeniem, gdy na ekranie pojawia się Nina Terentiew, Edward Miszczak, Karolina Korwin-Piotrowska, Justyna Steczkowska, Maria Sadowska, Michał Wiśniewski, Maja Sablewska czy Tomasz Lubert. To ludzie, którzy Dodę znali, kochali, zwalczali albo po prostu obserwowali z bliska. Ich perspektywy – często skrajnie różne – pomogłyby stworzyć wielowymiarowy portret kobiety niemożliwej do jednoznacznej oceny.
Zwłaszcza w pierwszym odcinku, gdy mamy do czynienia z początkami kariery i głosami osób skonfliktowanych z Rabczewską, narracja naprawdę płynie. Lubert, Miszczak, Sablewska – wszyscy oni rzucają na początkowe lata inne światło i nie pozwalają, żeby obraz był jednostronny. Problem w tym, że odnosimy silne wrażenie, iż materiału z tymi rozmowami było znacznie więcej, a w montażu bezlitośnie go skrócono. Trzy odcinki to po prostu za mało jak na tak barwną postać i zbyt krótko, by goście zdążyli powiedzieć cokolwiek naprawdę odkrywczego.
Łączny czas serialu to zaledwie około stu dwudziestu minut. W tym czasie musimy zmieścić dzieciństwo i dorastanie w Ciechanowie, przeprowadzkę do Warszawy i Teatr Buffo, lata w Virginie i wojnę z Lubertem, przygodę z reality show, solową karierę, Nergala i kampanię na rzecz dawców szpiku, kolejne związki, wielokrotne problemy z prawem, kontrowersjną rolę w filmie „Dziewczyny z Dubaju”, prawomocny wyrok sądowy i wiele innych. To tyle tematów, że już samo ich wyliczenie zajmuje pół zdania i sprawia, że gdyby poświęcić im po kilkanaście minut w programie, to wychodzi nam sporo więcej czasu trwania produkcji.
Efekt jest więc przewidywalny: serial skacze z tematu na temat, rzuca hasłami i nagłówkami, ale rzadko zatrzymuje się na dłużej. Im bliżej współczesności, tym narracja staje się bardziej chaotyczna – pojawiają się plansze z tekstem, komiksowe wstawki, a niektóre wątki po prostu urywają się bez wyraźnego zakończenia. Kulisy nagrywania płyt? Praktycznie nieobecne. Współpraca z wytwórniami? Wspomniana mimochodem. Przygotowania do trasy koncertowej? Ani chwili. Codzienne życie artystki poza sceną? W pierwszym odcinku reżyserce udało się zachować równowagę, ale w kolejnych ta równowaga się chwieje i dokument coraz wyraźniej zmierza w stronę pomnika, a nie portretu.
Byłoby krzywdzące powiedzieć, że „Doda” to zły serial. To solidnie zrealizowany tytuł, który ogląda się bez bólu i który – szczególnie dla widzów pamiętających lata 90. i 2000. – dostarcza sporej dawki nostalgii. Jako portret jednej z najciekawszych kobiet polskiego show-biznesu wypada blado – zbyt bezpiecznie, zbyt grzecznie, zbyt krótko.
Zobacz więcej:
- 4 wiosenne nowości od Netflix, na które warto czekać! Serwis ujawnia tajemnice!
- Wyczekiwany hit z kina od DZIŚ na Prime Video! W obsadzie cały zastęp gwiazd!
- Filmy Netfliksa już za chwilę w polskich kinach! Wszystkiemu winne… Oscary
- Mamy zwiastun 3. sezonu „Rodu Smoka”! Westeros wraca w wielkim stylu!
- Są nowe szczegóły filmu „Spider-Man: Brand New Day”! To może być wielka niespodzianka!



