Hollywoodzka produkcja, ale w odcinkach! Recenzujemy 2. sezon “Monarch: Dziedzictwo potworów” na Apple TV
Hollywoodzka produkcja, ale w odcinkach – tak można w skrócie określić drugi sezon serialu “Monarch: Dziedzictwo potworów”.
Wszystkie recenzowane filmy i seriale oglądamy na najnowszym telewizorze OLED z Dolby Vision / HDR10+ oraz w systemie audio Dolby Atmos. Dzięki temu widzimy każdy detal obrazu i wychwytujemy nawet drobne niedociągnięcia – tak, jak chciał tego reżyser. Nasze opinie są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Serial “Monarch: Dziedzictwo potworów” jest dostępny na Apple TV w jakości 4K i z obsługą dźwięku przestrzennego Dolby Atmos.
Recenzja 2. sezonu serial “Monarch: Dziedzictwo potworów”. Hit wrócił na Apple TV!
Twórcy serialu Apple TV obiecali nam znacznie więcej akcji i potworów niż w pierwszej serii i trzeba przyznać, że dotrzymali słowa, choć nowa odsłona opowieści ma też swoje słabsze strony. Fabuła rozpoczyna się dokładnie w momencie, w którym zakończył się poprzedni sezon. Bohaterowie tacy jak Cate, May i Lee Shaw wracają z tajemniczego wymiaru Axis Mundi, gdzie czas płynie inaczej. Okazuje się, że w normalnym świecie minęły dwa lata, co jest świetnym pomysłem na pokazanie, jak bardzo zmieniła się rzeczywistość pod nieobecność protagonistów. Niestety razem z nimi przez portal przedostało się nowe zagrożenie, czyli potężny Titan X, który od razu zaczyna siać zniszczenie.
Historia w tym sezonie jest dosyć rozbudowana i śledzi kilka wątków naraz. Widzimy Keiko Randę, która po latach izolacji próbuje odnaleźć się w nowoczesności, oraz zmagania organizacji Monarch z bezwzględną korporacją Apex Cybernetics zarządzaną przez nową antagonistkę Brendę Holland. Pojawia się również intrygujący motyw kultu czczącego tajemnicze bóstwo morskie. Choć brzmi to ciekawie, scenariusz bywa momentami zbyt przeładowany. Niektóre fragmenty nudzą nadmiarem technicznych rozmów i biurokracji, co niepotrzebnie spowalnia tempo odcinków. Mimo to ogólny klimat tajemnicy i zagrożenia ze strony wielkich bestii pozostaje silny i zachęca do dalszego oglądania.
Jeśli chodzi o obsadę, to Kurt Russell w roli Lee Shawa wciąż jest największą gwiazdą produkcji. Jego charyzma i naturalna współpraca z synem, Wyattem Russellem, który gra tę samą postać w przeszłości, to absolutny atut serialu. Anna Sawai jako Cate wypada dobrze, choć scenarzyści czasem każą jej zachowywać się tak, jakby w ogóle nie wyciągnęła wniosków z poprzednich przygód. Najgorzej wypada postać Kentaro, którego wątek jest nużący i przez długi czas nie prowadzi do niczego konkretnego. Zdecydowanie lepiej prezentuje się Dominique Tipper jako zimna i inteligentna szefowa Apex. Również postać May dostała w tym sezonie ciekawsze zadania, co pozwoliło aktorce pokazać szerszy wachlarz emocji.
Pod względem wizualnym serial to najwyższa światowa półka i trudno znaleźć drugą tak dopracowaną produkcję telewizyjną. Efekty specjalne stworzone przez czołowe studia sprawiają, że potwory wyglądają niezwykle realistycznie. Twórcy postawili na fizyczność, więc każdy ruch gigantycznego Konga czy innego Titana faktycznie wpływają na otoczenie. Pył, walące się budynki i drżąca ziemia budują niesamowitą skalę. Ciekawe jest też wprowadzenie mniejszych stworzeń. Aspekty techniczne, takie jak obraz i dźwięk, to kolejna mocna strona drugiego sezonu. Dzięki 4K i Dolby Vision serial wygląda przepięknie, zwłaszcza w scenach nocnych i podczas wizyt w bioluminescencyjnym Axis Mundi. Kolory są nasycone, a kontrast sprawia, że widowisko cieszy oko na nowoczesnych telewizorach. Jednak to dźwięk Dolby Atmos najczęściej kradnie show. Ryki potworów są tak zaprojektowane, że rozchodzą się po pomieszczeniu w niesamowitym sposób, a precyzyjne rozmieszczenie odgłosów w przestrzeni pozwala poczuć się, jakbyśmy byli w samym środku akcji.
Są też pewne niedociągnięcia, jak nierówne tempo i zbyt duże skupienie się na wątkach rodzinnych kosztem akcji. Mimo to, fani uniwersum potworów powinni być zadowoleni. Drugi sezon “Monarch: Dziedzictwo potworów” to produkcja o dwóch obliczach. Z jednej strony oferuje genialne sceny z potworami i świetną realizację techniczną, a z drugiej męczy czasem korporacyjnymi intrygami i mało sensownymi decyzjami niektórych bohaterów. Mimo tych drobnych wad jest to wciąż bardzo imponujące widowisko, które najlepiej smakuje na dużym ekranie z dobrym nagłośnieniem – nawet nie próbujcie oglądać tego serialu na laptopach czy telefonach.
Zobacz więcej:
- Film o potężnie kontrowersyjnej gwieździe od dziś na SkyShowtime w Polsce! Obejrzysz?
- Takiego Sherlocka Holmesa jeszcze nie widziałeś. Oceniamy serial “Młody Sherlock” prosto od Guy’a Ritchiego!
- Powstanie film w uniwersum “Gry o Tron”?! Pojawiły się pierwsze informacje!
- Habemus papam! Polski aktor jako Jan Paweł II w wielkim zagranicznym filmie!
- Dalsze losy ulubionych postaci z “Yellowstone”! Recenzujemy nowy serial “Marshals” – gdzie oglądać?



