Uwielbiany western wrócił. Recenzujemy 2. sezon “Billy the Kid” – brakuje tylko jakości obrazu i dźwięku!
Takie seriale cieszą się coraz większą popularnością. Uwielbiane westerny wracają, a wśród nich jest najnowszy 2. sezon “Billy the Kid”. Czy warto oglądać ten serial?
- ZOBACZ TEŻ: Kontynuacja „Opowieści podręcznej” wejdzie na Disney+! Zapowiedziano serial „Testamenty” – co to?
Wszystkie recenzowane filmy i seriale oglądamy na najnowszym telewizorze OLED z Dolby Vision / HDR10+ oraz w systemie audio Dolby Atmos. Dzięki temu widzimy każdy detal obrazu i wychwytujemy nawet drobne niedociągnięcia – tak, jak chciał tego reżyser. Nasze opinie są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Serial “Billy the Kid” jest dostępny w ramach pakietu Viaplay filmy i seriale na MEGOGO, Prime Video i CANAL+ w jakości 1080p i obsługą dźwięku przestrzennego 5.1.
2. sezon serialu “Billy the Kid” debiutuje w Polsce! Nasza recenzja
Na początku ostrzeżenie: bez seansu 1. sezonu nie włączajcie kontynuacji. W drugim sezonie przenosimy się w sam środek Wojny w hrabstwie Lincoln – Billy staje po stronie Johna Tunstalla, a jego dawny przyjaciel Jesse Evans przechodzi na stronę skorumpowanych ludzi „House” i Santa Fe Ring. Te nazwiska pewnie Wam niewiele mówią, bo jak mogłyby, dlatego najpierw zalecamy seans pierwszej serii, którą warto zobaczyć, a dzisiaj w recenzji skupimy się na sezonie 2.
Głównym plusem tej historii jest to, że ma ona bardzo jasny plan: zaczynamy od małych kłótni w jednym miejscu, a kończymy na wielkiej wojnie i poważnej polityce. To dobrze rozpisana opowieść na wiele odcinków, więc ten 2. sezon jest naprawdę potrzebny i łatwo go docenić. Dzięki temu czuć, że z każdym odcinkiem sytuacja staje się coraz poważniejsza i bardziej trudna dla głównego bohatera. Niestety, akcja momentami bardzo zwalnia.
Dzieje się tak przez to, że fabuła rozbija się na mnóstwo drobnych wątków, które nie zawsze budują napięcie. Niektóre części sezonu wyglądają po prostu jak „zapychacze”, które mają tylko pokazać konkretne postacie i wydarzenia historyczne. Zamiast wciągającej i spójnej opowieści, dostajemy wtedy wrażenie, że twórcy chcieli po prostu odhaczyć listę faktów z biografii, co niestety zabija tempo i dynamikę odcinków.
Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: Sąd, gdzie AI wydaje wyroki w 90 minut – recenzujemy kinową nowość “90 minut do wolności”!
- ZOBACZ: Czy “Powrót do Silent Hill” to aż tak nieudany film, jak wszyscy mówią? Oglądaliśmy i odpowiadamy!
- ZOBACZ: Recenzujemy “The Beauty” na Disney+! Mieszanka body-horroru z satyrą godna miana drugiej “Substancji?
- ZOBACZ: Najświeższy serial na Prime Video – wciąga od pierwszej minuty? Warto?
- ZOBACZ: “Greenland 2” już w kinach! Warto było czekać na kontynuację? Oceniamy
Tom Blyth pozostaje twarzą serialu i to właśnie on trzyma całość w ryzach, tworząc Billy’ego rozpiętego między chłopięcym urokiem a coraz bardziej kamiennym spojrzeniem człowieka, który widział za dużo śmierci. Pochwały mogą dotyczyć przede wszystkim tego, jak pokazuje wewnętrzne rozdarcie: lojalność, tęsknotę za czymś w rodzaju normalnego życia i świadomość, że każdy kolejny dzień z rewolwerem w dłoni zmniejsza jego szanse na normalną przyszłość.
Warto jednak odnotować, że legenda Billy’ego – charyzmatycznego uwodziciela i urodzonego lidera – nie zawsze jest w pełni widoczna w tej interpretacji. Inni bohaterowie reagują na niego, jakby taki był, ale serial wcale go na takiego nie kreuje. Świetnie wypada Daniel Webber jako Jesse Evans – ich relacja z Billym jest jednym z najmocniejszych emocjonalnie wątków sezonu. Webber gra człowieka rozdartego, a każda scena, w której obaj bohaterowie stoją po przeciwnych stronach barykady, ma niesamowitą moc. Niestety, drugoplanowe postacie czasem giną w gąszczu nazwisk i frakcji, a niektórym z nich scenariusz nie daje dość czasu, by naprawdę wybrzmiały.
Reżyserzy poszczególnych odcinków trzymają się stylu, który znamy z pierwszej serii – to western, który lubi zatrzymać kamerę na twarzach postaci i na pejzażach. Sceny akcji, zwłaszcza w drugiej połowie sezonu, są znacznie gęstsze. Przy całym tym realizmie bitew, logika bywa naciągana – Billy wychodzi cało z serii sytuacji, w których kilku uzbrojonych mężczyzn strzela do niego z bliskiego dystansu, a on niemal zawsze wychodzi z tego bez zadrapania.
Uważamy, że wygląd tego sezonu to jego największy atut. Jesteśmy zachwyceni tym, jak pięknie prezentują się krajobrazy – zwykła scena jazdy konnej wygląda tutaj jak namalowany obraz. Bardzo podoba nam się sposób, w jaki wykorzystano światło. Złote słońce nad równinami i chłodne, niebieskie odcienie podczas nocnych pościgów nadają całości klimat starej legendy, co idealnie pasuje do opowieści o Billym Kidzie. Z kolei w scenach walki w budynkach czujemy się, jakbyśmy byli w samym środku akcji. Nie tylko przez pracę kamery, ale także przez dźwięk, który robiłby o wiele większe wrażenie, gdybyśmy mieli dostęp do miksu 5.1. Niestety, seriale Viaplay oferują jedynie dźwięk stereo i 1080p u swoich partnerów. To spore ograniczenie, bo jednak taki piękny wizualnie i pełen dynamicznych scen serial prezentowałby się o wiele lepiej w 4K UHD i audio minimum 5.1.
„Billy the Kid” pozostaje wierny klasycznemu westernowi. Dostajemy sezon, który potrafi być momentami przeciągnięty i nierówny, ale równocześnie oferuje kilka naprawdę mocnych odcinków, świetne role Blytha i Webbera, pięknie skomponowaną warstwę wizualną i dźwiękową (choć nie możemy jej maksymalnie docenić).
Serial można oglądać w ramach pakietu Viaplay filmy i seriale na MEGOGO, Prime Video i CANAL+.
Zobacz więcej:
- Pora na jeszcze jeden taniec. Kultowe Dirty Dancing powraca!
- Ted Lasso powraca na Apple TV! Znamy już datę premiery nowych odcinków!
- Na ten serial czekają fani legendarnego uniwersum. Już niedługo na SkyShowtime!
- Apple właśnie zamówiło kontynuację jednego ze swoich najlepszych seriali komediowych! I to w dniu premiery nowego sezonu!
- „Daredevil: Odrodzenie” – ujawniono DATĘ PREMIERY 2. sezonu! Kiedy na Disney+?



